Maj zleciał szybko, nastał czerwiec,wokoło willi jak zwykle jest mnóstwo pracy w związku z tym teraz dochodzą jeszcze nowe obowiązki, a mianowicie należy zadbać rownież o wygląd estetyczny klombów gdzie z jakąś jakby wielką nieśmiałością zaczynają pojawiać się kolorowe wiosenne kwitki.
Od jakiegoś czasu moją uwagę przyciągały leżące bezładnie dość sporej wielkości kamienie w sumie jest ich sześć może siedem, zastanawiałem się dlaczego leżą właśnie tu w tym miejscu tuż obok furtki prowadzącej na posesję i tak na dobrą sprawę bardziej szpecą niż dodają jakiegokolwiek uroku, na dodatek jakby tego było mało po drugiej stronie bramy wjazdowej leżą dwie naprawdę wielkie kłody, równiutko ściętego drzewa tworząc jakby nad wyraz gruby blat stołu. wygląda na to, że ktoś sprawił sobie wiele trudu by je tu przytaskać, lecz z braku pomysłu zostawił je w pełnym nieładzie i to w miejscu najmniej temu sprzyjającym.
I tak któregoś pięknego i ciepłego dnia doszedłem do wniosku,że właściwie te "głazy" można wykorzystać do okolenia a właściwie do zakończenia czy udekorowania tarasu natomiast pnie drewniane należałoby ułożyć po dwóch stronach chodnika rozdzielającego rabaty warzywne, ale problem leżał w tym,że to nie jest moja własność i o zgodę na ewentualne wykonanie tego zamierzenia należy zapytać Zosi, więc zagadnołem ją, opowiedziałem o swoim pomyśle lecz nie dostrzegłem w niej jakiegokolwiek entuzjazmu czy zachwytu ową propozycją.
Pomyślała zapewne, że ona wraz ze mną musiałaby fizycznie zaangażować się i przetaskać, a delikatniej mówiąc, przenieść owe ciężkości na inne z góry upatrzone miejsce, więc nie ma o czym mówić wszystko ma zostać na swoim miejscu, odparła jedynie,że nie dalibyśmy rady tego wszystkiego przetransportować zważywszy na ich ogromny ciężar przerastający niestety nasze wątłe siły, tak skwitowała mój pomysł,ale ja, raczej jestem uparty i nie poddaje się tak szybko jak to zrobiła Niunia,pocieszyłem się ponieważ doszedłem do wniosku, że niebawem zdołam ją przekonać.
Moj zamysł nie wzioł się z powietrza i tak jeśli idzie o kamienie to i owszem napewno lepiej wyglądałyby na klombie tuż przy tarasie, ale drewniane pnie bardzo często mnie wkurzały powodem zdenerwownia stał się jej były mąż, któremu jedna karpa służyła za stołek a druga stała się stołem gdzie pijaczek ugaszczał się winem marki wino, które najczęściej usiłował schować za pazuchę widząc mnie i jego byłą żonę podjeżdżających pod dom.
Patrzył na nas bez słowa, zapijaczonym wzrokiem, nieogolony, brudny, pewnie i śmierdzący, jednym słowem sprawiał wrażenie warującego pod płotem psa,pilnującego domu, który kiedyś był i jego domem.
Zerkając w jego kierunku, zadawałem sobie pytanie,
- Co, ty, biedny głupcze teraz sobie myślisz ?
- Jak możesz znieść widok własnej żony paradującej z obcym tobie mężczyzną ?
- Jak i dlaczego wysiadujesz przed domem jakby oczekując pojawienia się byłej ślubnej, gapisz się błędnym wzrokiem jak ja z nią wchodzimy do twojego domu ?
Jego zapijaczona twarz z reguły nie wyraża żadnych, nawet najmniejszych emocji, siedzi taki sobie bez ruchu i spogląda z podełba w naszym kierunku udając, że to co widzi nie sprawia na nim żadnego wrazenia i tak na dobrą sprawę nie on, ale my powinniśmy czuć się zażenowani tą dziwną, niecodzienną sytuacją.
- Jak ty chłopie możesz to znieść, domyślasz się, nie przecież masz pewność, twoja żonka uprawia seks prawie na twoich oczach ?
- Podłe winko odebrało ci rozum, godność, po jaką cholerę robisz z siebie idiotę ?
- A może podniecasz się w masochistycznym szale popuszczając wodze chorej pijackiej fantazji ?
Czuję bezsens dalszego roztrząsania kwestii związanej z jego postępowaniem, zachowaniem się, jedno jest pewne sytuacja jest dziwna powiem więcej niezdrowa również dla mnie i coś trzeba przedsięwziąć by ją naprawic, uzdrowić.
Nie powiem, pijaczynie czasem, chociaż bardzo żadko zdaża się coś powiedzieć a raczej wybełkotać w pijackim amoku, widocznie od czasu do czasu czuje się poruszony a może w jakimś sensie urażony,ponieważ spoglądając na swoją byłą żonę, która wówczas z nieukrywaną satysfakcją tuli sie do mnie, całuje, mówi czułe słówka.
Być może pomyślisz sobie, że jestem wredny, ale ja również nie czuje się z tym zbyt komfortowo, kiedyś nawet mówiłem Zosi, że pogadam z moczymordą i postaram się zmusić go do nie pokazywania się przed jej domem przynajmniej w dniach kiedy do niej przyjeżdżam, ale Niunia przekonała mnie abym dał sobie spokuj i nie zawracał sobie głowy pijacką obecnością.
Czerwcowe wieczory stają się coraz cieplejsze, więc nieraz siadamy sobie we dwoje z Niunią na tarasie prowadząc przy kawie ożywione, miłe rozmowy zdaża się równiez, że wypijemy po "lampce" półsłodkiego lub półwytrawnego dobrego winka,mocnych trunków unikamy będąc tylko w swoim towarzystwie, wówczas to zdarza się niestety słyszeć głos dochodzący gdzieś zza ogrodzenia,
- Kotuś ja cię kocham, będę tu siedział do czasu aż mnie przyjmniesz i wpuścisz do naszego domu, tak bardzo cię kocham, Kotuś, Kotuś, na rany Boga co ty wyprawiasz!
A najwidoczniej w moim kierunku,
- Może się poznamy?
Innym zaś razem wygłasza z rozpaczonym głosem,
- Kotuś,ty stara kurwo,jak możesz tak się zachowywać,kurwo serca nie masz !!
Takie czy inne wykrzyczane słowa popija zazwyczaj tanim winkiem owocowym nie opuszczając przy tym swojego miejsca pod bramą domu. Sprawia wrażenie opuszczonego, wyrzuconego i wygłodzonego kundla wyczekującego na być może rzucone mu w jakimś geście dobrej woli ochłapy z żoninego stołu.
Niunia najczęściej wtedy mówi,
- Misiaczku,wierz mi,ja nigdy,przenigdy, nawet nie myślę o jego powrocie, czy przygarnięciu pod mój dach tej obrzydliwej szumowiny.
A mnie przeleciało przez myśl - Zosieńko, a przecież był czas, że kochałaś "tą szumowinę".
20.10.11
17.10.11
Misiaczek - Romantycznie
Blękitnym puchem niczym ptak lecę,
Spoglądam z góry na nędzy swiat,
Matką mi będzie chmura w potrzebie,
A ojcem z poludnia wiatr.
wg.
Spoglądam z góry na nędzy swiat,
Matką mi będzie chmura w potrzebie,
A ojcem z poludnia wiatr.
wg.
7.10.11
Zosia i jej Misiaczek
Syczy misio oj!oj! uj!
Bo go Zosia gryzie w chuj.
Ona czując jego ból,
Szepce słodko-Misiu mój,
Jestem przecież cała Twoja,
Nie patrz na mnie jak na zbójcę,
Ale prędko skarbie drogi,
Wsadź mi członka między nogi.
W bólu chcę ci ulźyć miły,
Więc pospiesznie bez uj,uja,
W moją szparkę wciskaj chuja.
Jęczy Zosia oj! ej! aj!,
Prosi Misia,
Misiu,szybciej,głębiej,mocniej!,
W rozpaloną cipkę Juzka pchaj.
Jest mi z Tobą tak cudownie,tak wspaniale,
Jestem w niebie i przyznaję,
Z Tobą jest tak doskonale.
Miód obficie z cipki płynie,
Ja gdzieś w chmurach rozmarzona,
W sercu miłość moim gości,
Rozkosz,piękno,czar i urok,
My splątani w swej nagości,
Nikt i nic nas nie rozdzieli,
Jest czerń nocy,biel pościeli,
Ja i Ty na zawsze razem,jestem Twoja a Ty mój,
Niech ta chwila wiecznie trwa,
Miś i Zosia,-Ty i Ja-.
Bo go Zosia gryzie w chuj.
Ona czując jego ból,
Szepce słodko-Misiu mój,
Jestem przecież cała Twoja,
Nie patrz na mnie jak na zbójcę,
Ale prędko skarbie drogi,
Wsadź mi członka między nogi.
W bólu chcę ci ulźyć miły,
Więc pospiesznie bez uj,uja,
W moją szparkę wciskaj chuja.
Jęczy Zosia oj! ej! aj!,
Prosi Misia,
Misiu,szybciej,głębiej,mocniej!,
W rozpaloną cipkę Juzka pchaj.
Jest mi z Tobą tak cudownie,tak wspaniale,
Jestem w niebie i przyznaję,
Z Tobą jest tak doskonale.
Miód obficie z cipki płynie,
Ja gdzieś w chmurach rozmarzona,
W sercu miłość moim gości,
Rozkosz,piękno,czar i urok,
My splątani w swej nagości,
Nikt i nic nas nie rozdzieli,
Jest czerń nocy,biel pościeli,
Ja i Ty na zawsze razem,jestem Twoja a Ty mój,
Niech ta chwila wiecznie trwa,
Miś i Zosia,-Ty i Ja-.
19.10.10
48
Noc jak każda poprzednia spędzona z tak uroczą,niezwykle sympatyczną kobietką jaką niewątpliwie jest Niunia daje mi poczucie wielkiej satysfakcji,wiary we własne siły i możliwości do działania czyli stawiania przed sobą coraz to większych i śmielszych zadań życiowych a także twórczych wyzwań,po takiej nocy budzi się nie tylko dzień ale rownież i ja wyczuwam w sobie niezwykłą moc,którą nabywam podczas snu a być może to Niunia przyczynia się do tego przekazując mi takową w jakiś tylko sobie znany czarodziejski sposób.
Jestem przekonany,że to właśnie ta delikatna,krucha i piękna zarazem kobieta leżąca i śpiąca przy moim boku ma na mnie taki olbrzymi wpływ,przy niej jestem w stanie przenosić góry,pokonywać co raz to nowe zawsze większe trudności,będąc z nią zauważam w sobie pewne zmiany jakie dokonują się w moim podejściu do życia ponieważ jak do tej pory na niczym mi nie zależało,wychodziłem z założenia,że wszystko może zaczekać do jutra a najlepiej dać sobie spokuj po co się przemęczać,obecnie staram się załatwiać sprawy natychmiast nic nie odkładając w czasie.
Rankiem jak to zwykle bywa budzę się rześki i wypoczęty gotów do natychmiastowego działania,muszę przyznać,że czując ogrzewające mnie ciepełko jakie wydziela ciałko Niuni jest mi tak lekko,miło,przyjemnie i ten jej boski zapach,który w mgnieniu oka regeneruje wręcz uzdrawia duszę i zmęczone ciało,coraz częściej dociera do mojej świadomości myśl,że to być może miłość posiada tak piękny zapach,lecz dodaję na pocieszenie,że jestem odporny,twardy i nieugięty,mnie takie uczucie raczej nie grozi ale nie wypowiadam się w tej kwestii bo nawet nie wiem jak wygląda zakochany mężczyzna .
-"Misiaczku,otwieraj oczka bo kawka stygnie"- takie to właśnie słowa przerywają mój sen,nakazujące natychmiastowe przebudzenie się a na swoich ustach czuję słodycz warg tej,która nie pozwala mi na odrobinę lenistwa wyrywając mnie z porannych rozmyślań.
-" Kochanie,na szafce stoi popielniczka,obok niej leżą papieroski,masz moje przyzwolenie,dzisiaj możesz zapalić w łóżeczku i oczywiście napić się mocnej,gorącej kawy,jestem pewna,że przygotowałam taką jaką lubisz."- dodaje ze skromnością pokojówki siadając na brzegu szerokiego łóżka.
Nie ukrywam zdziwienia,jestem bardzo mile zaskoczony takim wyjątkowym potraktowaniem mojej osoby lecz nie okazuję tego po sobie i bez słowa protestu czy okazywania najmniejszego choćby niezadowolenia unoszę się na łokciach,poprawiam poduszki i znajdując się w pozycji półleżącej zapalam papierosa,czuje się teraz jak młody bóg mając to co lubię a Niunia bez żenady odkrywa kołdrę i mówi dalej nie dpouszczając mnie do głosu,
-" Teraz muszę sprawdzić w jakim stanie fizycznym znajduje się nasz juzek,wczoraj biedaczek tak ciężko pracował,przyniosłam również mokrą szmatkę muszę mu zrobić okład z ciepłej wody."- i faktycznie myje go przyniesioną wodą, - dobrze,że to nie wrzątek - pomyślałem godząc się na taki stan rzeczy.
-" Och,juzek,juzek,ty rozrabiako jeden,wstydż się,że wczoraj tak mocno rozepchałeś moją dziurkę,ale na szczęście już wszystko jest w należytym porządku,a tylko sprobuj narzekać,że teraz jest zbyt obszerna to tak cię podgryzę,że zanim wydobrzejesz to i szparka z powrotem zrobi się maleńka."- dodaje ze śmiechem na ustach.
A ten,leżący,odpoczywający po wczorajszej robocie jakby słyszał słowa płynące pod jego adresem,ponieważ zadrgał,zatrząsł łebkiem i stanoł jak wzorowy kursant przed komendantką obozu przetrwania,gdzie oprócz zajęć praktycznych i wypełniania poleceń nie ma czasu na najmniejszy nawet protest czy wypoczynek,tak i on spręża się wyczekując co będzie dalej,a Niunia widząc i doceniając tak wielkie posłuszeństwo bez chwili zastanowienia wykorzystuje tą uległość względem niej,siada na moich nogach a juzek błyskawicznie ginie z moich oczu,przepada gdzieś w ciemnościach otchłani mimo wszystko ciasnej psiutki,mokrej,gorącej,a przede wszystkim pragnącej łaskotek w jej najgłębszym miejscu,jakby oczekującej ponownego rozciągania elastycznych ścianek zaciskających się w momencie kiedy tylko znalazł się w ich objęciach dając tym samym radość i rozkosz swej pani,która czując go w cipce obchodzi się z nim jak z weteranem poddawanym intensywnej porannej musztrze doskonalającej jego nabyte już umiejętności.
Lecz Niunia nie jest bezduszną przywudczynią,ona pokazuje,że posiada kobiece serce i sama również bierze bezpośredni udział w tych ćwiczeniach gimnastycznych,rytmicznie porusza się w górę i w dół pojękuje przy tym zapewne w ten sposób chce pokazać,ż jest zadowolena a nawetwzruszona właściwą postawą i sprawnością fizyczną tego,który właśnie w tym momencie ustawia mebelki w jej cipeczce zgodnie z jej życzeniem,jakby tego było mało to z tej radości postanawia obdarować również i mnie swoją łaskawością,a ujmując to dokładniej udekorowywuje mnie dość obfitą ilością miodu własnej produkcji,wytwarzanego i zbieranego przez całą noc,a który to jak wyczuwam spływa po moich rodowych klejnotach.
-" Och,tak mi dobrze,cudownie !!,wspaniale !!!."- tak Niunia przeżywa stosunek płciowy na przemian nasilając to zniżając modulację głosu przechodzącego od szeptu aż do tłumionego krzyku,pojękiwaniom jakby nie ma końca,dżwięki jakie do mnie dochodzą są naprawdę miłe dla ucha,rozmiękczają moje serce,odbieram je z przekonaniem,że jest kobietą szczęśliwa,wzrasta we mnie nieprzeparta chęć aby uczynić wszystko co jest w mojej mocy by zaspokoić jej potrzebę seksualnego spełnienia się,w takich chwilach moim pragnieniem jest wzniesienie jej gdzieś wysoko aż w przestworza bo przecież mimo wszystko jestem czynnym uczestnikiem w realizacji niekończącej się kobiecej fantazji myśli,która daje naszym ciałom możliwość realnego spełnienia się w erotycznym tańcu dusz.
Z Niunią,muszę przyznać jest tak samo jak z jej działką,można robić,robić a tej roboty nie przerobisz,nigdy nie ma końca zawsze istnieje zapotrzebowanie na seks,jedno co jest pewne to to,że godzę się z wielką,nieukrywaną przyjemnością,wiem także,że nie mogę jej zaniedbywać,ponieważ Niunia jest wyjątkową kobietą i wymaga stałego dbania,pielęgnowania a nawet częstego podlewania,potrafi jednak być taka przekonująca w swych zachciankach a ja nie wyobrażam sobie,że mogłoby być inaczej do tego jej psiuteczka jest tak słodka jak ona sama.
Jestem przekonany,że to właśnie ta delikatna,krucha i piękna zarazem kobieta leżąca i śpiąca przy moim boku ma na mnie taki olbrzymi wpływ,przy niej jestem w stanie przenosić góry,pokonywać co raz to nowe zawsze większe trudności,będąc z nią zauważam w sobie pewne zmiany jakie dokonują się w moim podejściu do życia ponieważ jak do tej pory na niczym mi nie zależało,wychodziłem z założenia,że wszystko może zaczekać do jutra a najlepiej dać sobie spokuj po co się przemęczać,obecnie staram się załatwiać sprawy natychmiast nic nie odkładając w czasie.
Rankiem jak to zwykle bywa budzę się rześki i wypoczęty gotów do natychmiastowego działania,muszę przyznać,że czując ogrzewające mnie ciepełko jakie wydziela ciałko Niuni jest mi tak lekko,miło,przyjemnie i ten jej boski zapach,który w mgnieniu oka regeneruje wręcz uzdrawia duszę i zmęczone ciało,coraz częściej dociera do mojej świadomości myśl,że to być może miłość posiada tak piękny zapach,lecz dodaję na pocieszenie,że jestem odporny,twardy i nieugięty,mnie takie uczucie raczej nie grozi ale nie wypowiadam się w tej kwestii bo nawet nie wiem jak wygląda zakochany mężczyzna .
-"Misiaczku,otwieraj oczka bo kawka stygnie"- takie to właśnie słowa przerywają mój sen,nakazujące natychmiastowe przebudzenie się a na swoich ustach czuję słodycz warg tej,która nie pozwala mi na odrobinę lenistwa wyrywając mnie z porannych rozmyślań.
-" Kochanie,na szafce stoi popielniczka,obok niej leżą papieroski,masz moje przyzwolenie,dzisiaj możesz zapalić w łóżeczku i oczywiście napić się mocnej,gorącej kawy,jestem pewna,że przygotowałam taką jaką lubisz."- dodaje ze skromnością pokojówki siadając na brzegu szerokiego łóżka.
Nie ukrywam zdziwienia,jestem bardzo mile zaskoczony takim wyjątkowym potraktowaniem mojej osoby lecz nie okazuję tego po sobie i bez słowa protestu czy okazywania najmniejszego choćby niezadowolenia unoszę się na łokciach,poprawiam poduszki i znajdując się w pozycji półleżącej zapalam papierosa,czuje się teraz jak młody bóg mając to co lubię a Niunia bez żenady odkrywa kołdrę i mówi dalej nie dpouszczając mnie do głosu,
-" Teraz muszę sprawdzić w jakim stanie fizycznym znajduje się nasz juzek,wczoraj biedaczek tak ciężko pracował,przyniosłam również mokrą szmatkę muszę mu zrobić okład z ciepłej wody."- i faktycznie myje go przyniesioną wodą, - dobrze,że to nie wrzątek - pomyślałem godząc się na taki stan rzeczy.
-" Och,juzek,juzek,ty rozrabiako jeden,wstydż się,że wczoraj tak mocno rozepchałeś moją dziurkę,ale na szczęście już wszystko jest w należytym porządku,a tylko sprobuj narzekać,że teraz jest zbyt obszerna to tak cię podgryzę,że zanim wydobrzejesz to i szparka z powrotem zrobi się maleńka."- dodaje ze śmiechem na ustach.
A ten,leżący,odpoczywający po wczorajszej robocie jakby słyszał słowa płynące pod jego adresem,ponieważ zadrgał,zatrząsł łebkiem i stanoł jak wzorowy kursant przed komendantką obozu przetrwania,gdzie oprócz zajęć praktycznych i wypełniania poleceń nie ma czasu na najmniejszy nawet protest czy wypoczynek,tak i on spręża się wyczekując co będzie dalej,a Niunia widząc i doceniając tak wielkie posłuszeństwo bez chwili zastanowienia wykorzystuje tą uległość względem niej,siada na moich nogach a juzek błyskawicznie ginie z moich oczu,przepada gdzieś w ciemnościach otchłani mimo wszystko ciasnej psiutki,mokrej,gorącej,a przede wszystkim pragnącej łaskotek w jej najgłębszym miejscu,jakby oczekującej ponownego rozciągania elastycznych ścianek zaciskających się w momencie kiedy tylko znalazł się w ich objęciach dając tym samym radość i rozkosz swej pani,która czując go w cipce obchodzi się z nim jak z weteranem poddawanym intensywnej porannej musztrze doskonalającej jego nabyte już umiejętności.
Lecz Niunia nie jest bezduszną przywudczynią,ona pokazuje,że posiada kobiece serce i sama również bierze bezpośredni udział w tych ćwiczeniach gimnastycznych,rytmicznie porusza się w górę i w dół pojękuje przy tym zapewne w ten sposób chce pokazać,ż jest zadowolena a nawetwzruszona właściwą postawą i sprawnością fizyczną tego,który właśnie w tym momencie ustawia mebelki w jej cipeczce zgodnie z jej życzeniem,jakby tego było mało to z tej radości postanawia obdarować również i mnie swoją łaskawością,a ujmując to dokładniej udekorowywuje mnie dość obfitą ilością miodu własnej produkcji,wytwarzanego i zbieranego przez całą noc,a który to jak wyczuwam spływa po moich rodowych klejnotach.
-" Och,tak mi dobrze,cudownie !!,wspaniale !!!."- tak Niunia przeżywa stosunek płciowy na przemian nasilając to zniżając modulację głosu przechodzącego od szeptu aż do tłumionego krzyku,pojękiwaniom jakby nie ma końca,dżwięki jakie do mnie dochodzą są naprawdę miłe dla ucha,rozmiękczają moje serce,odbieram je z przekonaniem,że jest kobietą szczęśliwa,wzrasta we mnie nieprzeparta chęć aby uczynić wszystko co jest w mojej mocy by zaspokoić jej potrzebę seksualnego spełnienia się,w takich chwilach moim pragnieniem jest wzniesienie jej gdzieś wysoko aż w przestworza bo przecież mimo wszystko jestem czynnym uczestnikiem w realizacji niekończącej się kobiecej fantazji myśli,która daje naszym ciałom możliwość realnego spełnienia się w erotycznym tańcu dusz.
Z Niunią,muszę przyznać jest tak samo jak z jej działką,można robić,robić a tej roboty nie przerobisz,nigdy nie ma końca zawsze istnieje zapotrzebowanie na seks,jedno co jest pewne to to,że godzę się z wielką,nieukrywaną przyjemnością,wiem także,że nie mogę jej zaniedbywać,ponieważ Niunia jest wyjątkową kobietą i wymaga stałego dbania,pielęgnowania a nawet częstego podlewania,potrafi jednak być taka przekonująca w swych zachciankach a ja nie wyobrażam sobie,że mogłoby być inaczej do tego jej psiuteczka jest tak słodka jak ona sama.
5.10.10
47
Tak na codzień nie tylko pomieszkuję,ale nieustannie przebywam w pomieszczeniach gdzie panuje niezbyt przyjemny dla nosa i szkodliwy dla zdrowia zapach farb artystycznych,terpentyny i werniksu,więc nie widzę w tym nic dziwnego,że z utęsknieniem oczekuję nadejścia wiosny,jej świerzego uzdrawiającego powiewu powietrza,otwartych okien,dłuższego przebywania poza domem z dala od trujących wyziewów a wiosenna atmosfera ma nie tylko zbawienny wpływ na zanieczyszczone płuca,ale również filtruje moją krew nasyconą toksynami,oczywiście regenerują się i pozostałe organy wymęczone srogą,ostrą długotrwałą zimą.
Wraz z pojawieniem się wiosny wstępują w człowieka nowe siły,budzą się uśpione możliwości oczekujące bardziej sprzyjających warunków atmosferycznych,zaczynamy ładowanie życiodajnych bateri wyczerpanych tak długą w czasie męczącą wydawałoby sie niekończącą porą roku niesprzyjającą dużej części ludzi.
Wiosna wraz ze swym nadejściem wnosi nutę optymizu w ludzkie serca,pozytywnie oddziaływuje na naszą psychikę nadszarpniętą jesiennozimowymi depresjami,zaczynamy dostrzegać uroki tęczowych kolorów jakie pojawiają się na niebie i w sercach,pobudza wszystko i wszystkich do intensywniejszego wysiłku,a w końcu zmienia nasze nastawienie do życia,świata,ludzi zakładając na nasze oczy jakby różowe okulary.
Dni stają sie co raz dłuższe a co najważniejsze jest teraz o wiele więcej światła,ciepła słonecznego tak potrzebnego,wręcz niezbędnego do normalnego funkcjonowania wszystkich żyjących organizmów,wraz z nadejściem wiosennej aury co niektorzy wyczówają emocjonalne natchnienie z nagłego przypływu energii,zaczynamy widzieć rysujące sie przed nami nowe perspektywy,jednym słowem ta pora roku czyni cuda,gdzie okiem spojrzysz tam coś kwitnie,wszystko wokoło obsypane jest różem i bielą a kobiety wabią mężczyzn swoimi coraz częściej i więcej odsłanianymi wdziękami.
Z wielkim zadowoleniem patrzysz na drzewa owocowe w sadach,ogrodach,większych czy też mniejszych działkach,wszystko przykryte jest kwiecistym,pastelowym kobiercem,tu i ówdzie rozkwitają kwiaty ozdobne a to wszystko dzieje się na naszych oczach,dodaje wiary w siebie i we własne przyćmione dotychczas mrozem,a roztapiające się teraz możliwości dodaje chęci do podejmowania nowych zadań,wyzwań,z napływającym optymizmem zaczynamy patrzeć z wiarą w najbliższą tym razem już napewno lepszą przyszłość.
W związku z nastaniem gorących dni i cieplejszych nocy,wokoło domu Niuni w zastraszjącym tempie porozrastały się wszelkiego gatunku i rodzaju chwasty,całkowicie przykrywając swym zielskiem dopiero co wschodzące,zimujące na klombach kwiaty,które powinny być ozdobą a obecnie giną gdzieś w gęstwinie zgniłozielonych liści,kolców,wijących się pędów wspomnianego zielicha zaśmiecającego miejsca przeznaczone wyłącznie dla roślin ozdobnych.
Któregoś dnia stoimy wraz z Niunią na tarasie i wspólnie spoglądamy na ten pożałowania godny widok,jaki mamy przed sobą,ona biedna załamuje rączęta biadoląc przytym,że nie jest w stanie pogodzić pracy zawodowej z pracą przy własnym domu,ja rownież jestem zaskoczony takim obrotem sprawy i po raz kolejny pocieszam nieszczęsną Zosię ofiarowując swą pomocną dłoń w doprowadzeniu wszystkiego do porządku a roboty jest co niemiara można robić,robić i nigdy nie widać końca,efekty niby są widoczne ale bardzo krótkotrwałe.
Tuż za altaną stojącą w samym rogu działki Niunia posadziła kiedyś sadzonkę winorośli,która jej zdaniem jakoś tak nie chce rosnąć,zajrzałem tam z czystej ciekawości i z przykrością musiałem stwierdzić,biorąc pod uwagę fakt,że przecież mieszka na wsi,więc powinna posiadać podstawowe wiadomości z dziedziny ogrodnictwa,jak chociażby uprawy i pielęgnacji drzew,krzewow i kwiatow,bo biorąc tak na chłopski rozum to igliwie jakim przykryła wyżej wymienioną sadzonkę zakwasiło ziemię,więc nic dziwnego,że roślina nie była w stanie rozrastać się w tak niesprzyjających dla niej warunkach ponieważ nie lubi przebywać w zakwaszonej glebie,musiałem usunąć przykrywające ją choinkowe szpilki,obkopałem w około,nawodniłem i posypałem świeżym nawozem,poprawa była zauważalna już po trzech tygodniach kiedy to Niunia z zadowoleniem ujrzała wyrastające świerze pędy,przez ten któtki czas winorośl urosła więcej niż przez trzy lata jakie spędziła w tym miejscu.
Zgodnie z zapewnieniem jakie dałem Niuni o swojej pomocy,podejmuję sie spełnienia obietnicy,postanawiam zamienić słowa w czyn i tak począwszy od samego rana dnia następnego po jej wyjściu do pracy,niezwłocznie zaraz po spożyciu śniadania przystąpuję do wykonywania niezbędnych przygotowań związanych z doprowadzeniem do porządku całego terenu wokół willi rozmyślając od czego by tu zacząć.
Przyznaję,przedemną jest nielada wyzwanie,jak będzie z realizacją tego nie wiem a spoglądając na ten niewątpliwy nieład jaki panuje wszędzie,to w tej chwili nie mam zielonego pojęcia,nawet nie jestem pewien czy podołam obowiązkowi jaki narzucam sobie z własnej nieprzymuszonej woli,ale cóż nie ma co marudzić a jednak mimo wszystko muszę sprobować,zachęcam się na różne sposoby rozglądając po terenie,patrzę i nachodzą mnie wielkie wątpliwości,że być może nie podołam trudowi jaki mnie niewątpliwie czeka jednak odrzucam zwątpienie we własne możliwości a z tego całego przedsięwzięcia jakiego podejmuję się musi wyjść coś dobrego,pożytecznego,przekonuję siebie dodając sobie wiary i odwagi,wynajduję przeróżne sposoby by zmusić się do czekającego mnie wysiłku,w końcu biorę łopatę,grabie i przystępuję do kopania,pielenia,wyznaczam klomby przy tarasie jako początek rozpoczęcia zadania.
Nie będę opisywał nudnych,niezbędnych czynności jakie należy wykonać,przecież każdy jak myślę posiada jakąś minimalną chociażby wiedzę z tym związaną i wie jaka to jest ciężka,mozolna w dodatku niewdzięczna harówka,ja z pewnościa wiem kiedy spoglądam na swoje dłonie,spracowane,opuchnięte,pościerane,okaleczone w ferworze walki z chwastami stawiającymi duży opór podczas wyrywania,rozrośniętymi ponad miarę,chociaż nie było to łatwe a mimo wszystko udało mi sie ich pozbyć.
Maj mija szybko,dni są upalne,więc korzystam ze słońca i opalam się chodząc jedynie w majtkach,godzę w ten sposób przyjemne z pożytecznym i nie mam powodu aby czuć sie czymkolwiek skrępowanym,przecież i tak cały dzień przebywam sam na tym pustkowiu z dala od cywilizacji a biorąc pod uwagę tubylców to są oddaleni na tyle,że ledwo widać ich ginące zgarbione sylwetki poza tym są zajęci swoimi gospodarskimi sprawami na własnej ziemi.
I tak sie złożyło,że podczas nieobecności Zosi cały boży dzień stałem się z wyboru i nakazu serca pasjonatem ogrodnictwa dokonując wydawało mi się rzeczy niemożliwych pracując na terenie przydomowym,a póżnym wieczorem i wczesnym rankiem obrabiam jeszcze cipkę Niuni wieńcząc tym samym swoje całodzienne dzieło,więc jak widać na brak zajęcia nie mam powodu do narzekania,wręcz przeciwnie Niunia widocznie docenia mój trud i wysiłek a przedewszystkim zaangażowanie,chęć z jaką wykonuję wszystkie prace,może nie rozkłada szerzej nóg,ale z pewnością emocjonalnie daje mi odczuć jak jest uszczęśliwiona widząc tak olbrzymie postępy dające się zauważyć z każdym następnym dniem mojego poświęcenia i wysiłku doprowadzającego otoczenie willi do stanu przyzwoitości i ogólnej aprobaty.
Zmęczenie opuszczało mnie natychmiast kiedy tylko Niunia znalazła się przy mnie w łóżku,wystarczyło abym poczół ten miły słodki zapach jaki wydzielało jej miodowe ciałko.momentalnie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki jestem gotów do uprawiania z nią miłości uwieńczanej długim seksem jakiego bez cienia wątpliwości jest zwolenniczką,więc używamy sobie do woli,szczęśliwi,że mamy siebie i naszą miłość.
Ktoregoś wieczoru również znajdujemy sie razem w małżeńskim łożu,gdzie wspólnie odpoczywamy i doznajemy nadziemskich erotycznych rozkoszy,jesteśmy zaczarowani i oczarowani sobą,ja jak zwykle pragnę wręcz łaknę jej delikatnego,aksamitnego ciałeczka,kiedy dość nieoczekiwanie słyszę coś w rodzaju wyznania ze strony Niuni,ktora szepcze mi wprost do ucha.
-"Wiesz Misiaczku,jesteś wspaniały,ty i juzek po prostu jesteście cudowni.Nie mam wprawdzie większych doświadczeń porównawczych,jesteś drugim mążczyzną w moim życiu z którym uprawiam seks,ale takiego zadowolenia jak z tobą nigdy nie przeżyłam,a przecież przez tyle lat byłam mężatką.To co otrzymuję od ciebie nawet mi sie nie śniło w najśmielszych snach,nie przypuszczałam,że za kazdym razem można przeżywać tak wielkie doznania szczęścia,rozkoszy uprawiając seks z mężczyzną.Przerosłeś moje wszelkie marzenia i wyobrazenia w dziedzinie kontaktow damsko-męskich.
Dziękuję ci za to co juz otrzymałam i proszę o jeszcze więcej a znajac ciebie napewno się nie zawiodę na tobie.Seks z tobą to sama radość i przyjemność,nie wyobrażałam sobie,że można przeżywać coś tak cudownego.Jesteś moim najwspanialszym mężczyzną,dziękuję losowi,że postawił mi ciebie na mojej drodze życia,żałuję,że stało to się tak póżno,szkoda zmarnowanego bezpowrotnie czasu przeżytego w samotności,mogliśmy spotkać się wiele,wiele wczeżniej."-
Słuchałem Niuni w wielkim skupieniu,zaskoczony ale uszczęśliwiony słowami płynącymi wprost z jej gorącego,pełnego miłości serca,wzruszony wyszeptałem tylko-"
-"Kocham cię Zosieńko,ty również jesteś kimś najwspanialszym w moim życiu,jestem szczęśliwy,że los połączył nasze drogi a my złączyliśmy nasze serca."-,poczym przytuliłem ją mocniej do siebie,ucałowałem usteczka z wielką czułością,odwzajemniła pocałunek,uśmiechnęła się a na jej ślicznej buzi zakwitł rumieniec szczęścia poczym przyciska się do mnie aż czuję tą niebywałą,nie do opisania delikatność jej kobiecości,która jest zdolna roztopić,rozmiękczyć nawet najtwardsze serce,nie wspominając o tak wrażliwym jak moje. Jeszcze raz całuję ją bardzo namiętnie,nasze ciała i serca łączą się tworząc idealną harmonię połączonych miłością dwóch serc i tak zaspokojeni,zadowoleni zasypiamy w obięciach.
Wraz z pojawieniem się wiosny wstępują w człowieka nowe siły,budzą się uśpione możliwości oczekujące bardziej sprzyjających warunków atmosferycznych,zaczynamy ładowanie życiodajnych bateri wyczerpanych tak długą w czasie męczącą wydawałoby sie niekończącą porą roku niesprzyjającą dużej części ludzi.
Wiosna wraz ze swym nadejściem wnosi nutę optymizu w ludzkie serca,pozytywnie oddziaływuje na naszą psychikę nadszarpniętą jesiennozimowymi depresjami,zaczynamy dostrzegać uroki tęczowych kolorów jakie pojawiają się na niebie i w sercach,pobudza wszystko i wszystkich do intensywniejszego wysiłku,a w końcu zmienia nasze nastawienie do życia,świata,ludzi zakładając na nasze oczy jakby różowe okulary.
Dni stają sie co raz dłuższe a co najważniejsze jest teraz o wiele więcej światła,ciepła słonecznego tak potrzebnego,wręcz niezbędnego do normalnego funkcjonowania wszystkich żyjących organizmów,wraz z nadejściem wiosennej aury co niektorzy wyczówają emocjonalne natchnienie z nagłego przypływu energii,zaczynamy widzieć rysujące sie przed nami nowe perspektywy,jednym słowem ta pora roku czyni cuda,gdzie okiem spojrzysz tam coś kwitnie,wszystko wokoło obsypane jest różem i bielą a kobiety wabią mężczyzn swoimi coraz częściej i więcej odsłanianymi wdziękami.
Z wielkim zadowoleniem patrzysz na drzewa owocowe w sadach,ogrodach,większych czy też mniejszych działkach,wszystko przykryte jest kwiecistym,pastelowym kobiercem,tu i ówdzie rozkwitają kwiaty ozdobne a to wszystko dzieje się na naszych oczach,dodaje wiary w siebie i we własne przyćmione dotychczas mrozem,a roztapiające się teraz możliwości dodaje chęci do podejmowania nowych zadań,wyzwań,z napływającym optymizmem zaczynamy patrzeć z wiarą w najbliższą tym razem już napewno lepszą przyszłość.
W związku z nastaniem gorących dni i cieplejszych nocy,wokoło domu Niuni w zastraszjącym tempie porozrastały się wszelkiego gatunku i rodzaju chwasty,całkowicie przykrywając swym zielskiem dopiero co wschodzące,zimujące na klombach kwiaty,które powinny być ozdobą a obecnie giną gdzieś w gęstwinie zgniłozielonych liści,kolców,wijących się pędów wspomnianego zielicha zaśmiecającego miejsca przeznaczone wyłącznie dla roślin ozdobnych.
Któregoś dnia stoimy wraz z Niunią na tarasie i wspólnie spoglądamy na ten pożałowania godny widok,jaki mamy przed sobą,ona biedna załamuje rączęta biadoląc przytym,że nie jest w stanie pogodzić pracy zawodowej z pracą przy własnym domu,ja rownież jestem zaskoczony takim obrotem sprawy i po raz kolejny pocieszam nieszczęsną Zosię ofiarowując swą pomocną dłoń w doprowadzeniu wszystkiego do porządku a roboty jest co niemiara można robić,robić i nigdy nie widać końca,efekty niby są widoczne ale bardzo krótkotrwałe.
Tuż za altaną stojącą w samym rogu działki Niunia posadziła kiedyś sadzonkę winorośli,która jej zdaniem jakoś tak nie chce rosnąć,zajrzałem tam z czystej ciekawości i z przykrością musiałem stwierdzić,biorąc pod uwagę fakt,że przecież mieszka na wsi,więc powinna posiadać podstawowe wiadomości z dziedziny ogrodnictwa,jak chociażby uprawy i pielęgnacji drzew,krzewow i kwiatow,bo biorąc tak na chłopski rozum to igliwie jakim przykryła wyżej wymienioną sadzonkę zakwasiło ziemię,więc nic dziwnego,że roślina nie była w stanie rozrastać się w tak niesprzyjających dla niej warunkach ponieważ nie lubi przebywać w zakwaszonej glebie,musiałem usunąć przykrywające ją choinkowe szpilki,obkopałem w około,nawodniłem i posypałem świeżym nawozem,poprawa była zauważalna już po trzech tygodniach kiedy to Niunia z zadowoleniem ujrzała wyrastające świerze pędy,przez ten któtki czas winorośl urosła więcej niż przez trzy lata jakie spędziła w tym miejscu.
Zgodnie z zapewnieniem jakie dałem Niuni o swojej pomocy,podejmuję sie spełnienia obietnicy,postanawiam zamienić słowa w czyn i tak począwszy od samego rana dnia następnego po jej wyjściu do pracy,niezwłocznie zaraz po spożyciu śniadania przystąpuję do wykonywania niezbędnych przygotowań związanych z doprowadzeniem do porządku całego terenu wokół willi rozmyślając od czego by tu zacząć.
Przyznaję,przedemną jest nielada wyzwanie,jak będzie z realizacją tego nie wiem a spoglądając na ten niewątpliwy nieład jaki panuje wszędzie,to w tej chwili nie mam zielonego pojęcia,nawet nie jestem pewien czy podołam obowiązkowi jaki narzucam sobie z własnej nieprzymuszonej woli,ale cóż nie ma co marudzić a jednak mimo wszystko muszę sprobować,zachęcam się na różne sposoby rozglądając po terenie,patrzę i nachodzą mnie wielkie wątpliwości,że być może nie podołam trudowi jaki mnie niewątpliwie czeka jednak odrzucam zwątpienie we własne możliwości a z tego całego przedsięwzięcia jakiego podejmuję się musi wyjść coś dobrego,pożytecznego,przekonuję siebie dodając sobie wiary i odwagi,wynajduję przeróżne sposoby by zmusić się do czekającego mnie wysiłku,w końcu biorę łopatę,grabie i przystępuję do kopania,pielenia,wyznaczam klomby przy tarasie jako początek rozpoczęcia zadania.
Nie będę opisywał nudnych,niezbędnych czynności jakie należy wykonać,przecież każdy jak myślę posiada jakąś minimalną chociażby wiedzę z tym związaną i wie jaka to jest ciężka,mozolna w dodatku niewdzięczna harówka,ja z pewnościa wiem kiedy spoglądam na swoje dłonie,spracowane,opuchnięte,pościerane,okaleczone w ferworze walki z chwastami stawiającymi duży opór podczas wyrywania,rozrośniętymi ponad miarę,chociaż nie było to łatwe a mimo wszystko udało mi sie ich pozbyć.
Maj mija szybko,dni są upalne,więc korzystam ze słońca i opalam się chodząc jedynie w majtkach,godzę w ten sposób przyjemne z pożytecznym i nie mam powodu aby czuć sie czymkolwiek skrępowanym,przecież i tak cały dzień przebywam sam na tym pustkowiu z dala od cywilizacji a biorąc pod uwagę tubylców to są oddaleni na tyle,że ledwo widać ich ginące zgarbione sylwetki poza tym są zajęci swoimi gospodarskimi sprawami na własnej ziemi.
I tak sie złożyło,że podczas nieobecności Zosi cały boży dzień stałem się z wyboru i nakazu serca pasjonatem ogrodnictwa dokonując wydawało mi się rzeczy niemożliwych pracując na terenie przydomowym,a póżnym wieczorem i wczesnym rankiem obrabiam jeszcze cipkę Niuni wieńcząc tym samym swoje całodzienne dzieło,więc jak widać na brak zajęcia nie mam powodu do narzekania,wręcz przeciwnie Niunia widocznie docenia mój trud i wysiłek a przedewszystkim zaangażowanie,chęć z jaką wykonuję wszystkie prace,może nie rozkłada szerzej nóg,ale z pewnością emocjonalnie daje mi odczuć jak jest uszczęśliwiona widząc tak olbrzymie postępy dające się zauważyć z każdym następnym dniem mojego poświęcenia i wysiłku doprowadzającego otoczenie willi do stanu przyzwoitości i ogólnej aprobaty.
Zmęczenie opuszczało mnie natychmiast kiedy tylko Niunia znalazła się przy mnie w łóżku,wystarczyło abym poczół ten miły słodki zapach jaki wydzielało jej miodowe ciałko.momentalnie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki jestem gotów do uprawiania z nią miłości uwieńczanej długim seksem jakiego bez cienia wątpliwości jest zwolenniczką,więc używamy sobie do woli,szczęśliwi,że mamy siebie i naszą miłość.
Ktoregoś wieczoru również znajdujemy sie razem w małżeńskim łożu,gdzie wspólnie odpoczywamy i doznajemy nadziemskich erotycznych rozkoszy,jesteśmy zaczarowani i oczarowani sobą,ja jak zwykle pragnę wręcz łaknę jej delikatnego,aksamitnego ciałeczka,kiedy dość nieoczekiwanie słyszę coś w rodzaju wyznania ze strony Niuni,ktora szepcze mi wprost do ucha.
-"Wiesz Misiaczku,jesteś wspaniały,ty i juzek po prostu jesteście cudowni.Nie mam wprawdzie większych doświadczeń porównawczych,jesteś drugim mążczyzną w moim życiu z którym uprawiam seks,ale takiego zadowolenia jak z tobą nigdy nie przeżyłam,a przecież przez tyle lat byłam mężatką.To co otrzymuję od ciebie nawet mi sie nie śniło w najśmielszych snach,nie przypuszczałam,że za kazdym razem można przeżywać tak wielkie doznania szczęścia,rozkoszy uprawiając seks z mężczyzną.Przerosłeś moje wszelkie marzenia i wyobrazenia w dziedzinie kontaktow damsko-męskich.
Dziękuję ci za to co juz otrzymałam i proszę o jeszcze więcej a znajac ciebie napewno się nie zawiodę na tobie.Seks z tobą to sama radość i przyjemność,nie wyobrażałam sobie,że można przeżywać coś tak cudownego.Jesteś moim najwspanialszym mężczyzną,dziękuję losowi,że postawił mi ciebie na mojej drodze życia,żałuję,że stało to się tak póżno,szkoda zmarnowanego bezpowrotnie czasu przeżytego w samotności,mogliśmy spotkać się wiele,wiele wczeżniej."-
Słuchałem Niuni w wielkim skupieniu,zaskoczony ale uszczęśliwiony słowami płynącymi wprost z jej gorącego,pełnego miłości serca,wzruszony wyszeptałem tylko-"
-"Kocham cię Zosieńko,ty również jesteś kimś najwspanialszym w moim życiu,jestem szczęśliwy,że los połączył nasze drogi a my złączyliśmy nasze serca."-,poczym przytuliłem ją mocniej do siebie,ucałowałem usteczka z wielką czułością,odwzajemniła pocałunek,uśmiechnęła się a na jej ślicznej buzi zakwitł rumieniec szczęścia poczym przyciska się do mnie aż czuję tą niebywałą,nie do opisania delikatność jej kobiecości,która jest zdolna roztopić,rozmiękczyć nawet najtwardsze serce,nie wspominając o tak wrażliwym jak moje. Jeszcze raz całuję ją bardzo namiętnie,nasze ciała i serca łączą się tworząc idealną harmonię połączonych miłością dwóch serc i tak zaspokojeni,zadowoleni zasypiamy w obięciach.
30.9.10
46
Jestem mężczyzną już sporo po pięćdziesiątce a czas nie stoi w miejscu lecz pędzi do przodu lotem błyskawicy,bardzo szybko upływają dni,tygodnie,miesiące,ani sie obejrzałem a już nastał maj,wprawdzie moim zdaniem jest to najpiękniejszy miesiąc w całym roku,ale do mojej świadomości dociera również fakt,że tak na dobrą sprawę u mnie osobiście nie następują żadne konkretne zmiany,wprawdzie spotykam się z kobietą nie wiedząc nawet czy łączy nas coś poważnego,rokującego trwały związek,czy też jest to jedynie najzwyklejszy w świecie kolejny romans,mający jedynie zaspokajać potrzeby natury erotycznej.
Jeżeli to jest li tylko przygoda miłosna to może najlepiej byłoby przerwać ją puki jest jeszcze czas i należy poszukać innej kobiety bardziej zdecydowanej,potrzebującej stałego patrnera nie tylko do łóżka ale i na resztę swoich dni,ponieważ romansiki przestały mnie już bawić i zaczynam odczuwać potrzebę aby mieć kogoś na stałe,jestem zmęczony ciągłymi zmianami,nastał czas na stabilizację życiową chcę kobiety w dzień i w nocy,dzielić z nią radości i smutki,razem przeżywać wzloty i jakieś drobne niepowodzenia,taką na dobre i złe,w zdrowiu i chorobie,dokąd śmierć itd.
Rozpatruję to na zasadzie gdybania,przypuszczam bowiem mając na uwadze mnie i Niunię,że tak na dobrą sprawę nie mam żadnej pewności,nieznane mi są jej zamiary wobec mojej osoby,gdybym chociaż wiedział,że mnie nie kocha,mógłbym odejść od niej dopuki nie zabrnołem za daleko w swerze uczuciowego zaangażowania się i na dzień dzisiejszy,wydaje mi sie byłbym w stanie chociaż z jakimś uszczerbkiem na własnej psychice,niemal w każdej chwili zejść z jej drogi,która być może nie prowadzi do szczęśliwego zakończenia a jest tylko następną nic nie znaczącą ścieżką prowadzącą do nikąd,chociaż przyznaje,Niunia jest odpowiednią i właściwą osóbką odpowiadającą moim wymaganiom,jestem przekonany,że fizycznie i psychicznie pasujemy do siebie co uwazam jest mocną stroną a nawet podstawą udanego związku.
W chwilach słabości jakie dość często mnie dopadają,ulegam emocjonalnej panice zastanawiając się nad sensem mojego dotychczasowego życia,nie mam zamiaru robić jakiegokolwek podsumowania tego co już było i minęło,ponieważ doskonale zdaję sobie sprawę,że dojdę do niezbyt budujących wniosków i tak między Bogiem a prawdą to w dotychczasowych zbyt bogatych doświadczeniach damsko-męskich ciągle wracam do punktu wyjścia,niby mam bardzo bliskie kontakty z płcią przeciwną,ale to w żaden sposob nie wpływa na jakąkolwiek stabilną normalizację,ciągle coś zaczynam,kończę,cały czas łudząc się głupią nadzieją,że teraz to już jestem przekonany o poznaniu tej właściwej kobiety,a finał jest zawsze taki sam i wcześniej czy póżniej następuje zakończenie znajomości,rozstanie i jak zwykle dalej pozostaję sam.
W tej kwestii nieustannie coś się dzieje,ktoś przy mnie stoi a w dalszym ciągu nic się nie zmienia i tak po nieudanym małżeństwie,które w końcu zdecydowaliśmy się przerwać dwadzieścia lilka lat temu,dzisiaj już nawet nie pamiętam czy kochałem kobietę,z którą się ożeniłem,jednego czego jestem pewien to zmarnowane,stracone bezpowrotnie kilkanaście lat wyjętych z życia,dobrze sie stało,że decyzja została w końcu podjęta,bezsensem było utrzymywanie fikcj,robienie czegoś wbrew sobie,przeciąganie nieistniejącego od dawna związku,w ktorym obydwoje czuliśmy się nienajlepiej,jestem pewien,że nastąpiło to o wiele za póżno,należalo uczynić dużo,dużo wcześniej.
Gdybyśmy rozeszli sie w chwili kiedy przestało układać się wspólne życie,wtedy nasze losy potoczyłyby się zgoła inaczej,każde z nas poszłoby własną drogą,byliśmy wówczas jaszcze młodzi,pełni energii,wiary w lepsze jutro,tylko nigdy nie powinniśmy być razem,mieliśmy zupełnie inne zapatrywania,poglądy,oczekiwania a rożnice jakie nas dzieliły można było zauważyć gołym okiem,żyliśmy w różnych światach,niby razem a jednak oddzielnie,łączyły nas tylko wspólne dzieci i nic więcej.
Pamiętam,że po rozwodzie daliśmy sobie jeszcze jedną szansę majac wyłącznie na uwadze dobro dzieci,ale pomimo szczerych chęci nie udało się stworzyć na tyle poprawnych stosunków by stworzyć coś na wzór rodziny,dawno,dawno temu staliśmy się dla siebie całkiem obcymi ludżmi.
Błędy młodości mszczą się na nas w póżniejszym czasie bowiem w tym życiu już tak jest,że za wszystko trzeba zapłacić,podobnież uczymy się na własnych błędach ale czy koszta które w końcu poniesiemy będą adekwatne do popełnionych dobrych a zwłaszcza złych czynów jakie kiedyś zostały popełnione to już każdy z nas odczuje we właściwym czasie i to na własnej skórze.
Przeszłości a zwłaszcza złych wspomnień nie można wymazać,nie da się wyrzucić ich z pamięci,złe chwile jak bumerang powracają bezustannie tworząc barierę nie do pokonania aż w końcu przekonałem sam siebie,że nie należy przeciągać w nieskończoność czegoś co tak na prawdę już dawno przestało istnieć,odsuneliśmy sie od siebie tak daleko i nie istniała żadna siła,która mogłaby nas powtórnie połączyć a stwarzanie pozorow,że wszystko między nami jest dobrze byłoby największą głupotą,chociaż są małżeństwa żyjące w zakłamaniu,łudzące się nadzieją o powrocie więzów jakie kiedyś istniały.
Jeżeli chodzi o mnie to do dnia dzisiejszego nie jestem pewien czego tak naprawdę oczekuję od życia,niby moje wymagania są niewielkie,lecz bardzo istotne dla mnie jest aby kobieta,z którą chciałbym związać się na stałe była miłą,sympatyczną osóbką,cierpliwą i wyrozumiałą zarazem,nie chciałbym mieć przy swoim boku takiej kobiety,która robiłaby mi przesadne sceny zadrości widząc,powiedzmy modelkę pozująca do aktu,lubię kobiety szczupłe,zmysłowe,oddane,czasem szalone,nawet zwariowane,pragnące miłości ale równiez rozsądne,biorące i dające miłość mężczyżnie z którym są w związku.
Wybranka mego serca,ta jedna jedyna kobieta na całym bożym świecie przeznaczona tylko dla mnie powinna nie tylko pobudzać zmysły,ale także swoim intelektem,osobowością,motywować do twórczego,codziennego działania stając się moją muzą,nie myślę tu o pozowaniu do obrazów lecz bogince mego serca,duszy i ciała,razem powinniśmy stworzyć nierozerwalną całość aby nasze wspólne życie stało sie rozkoszą a nie pasmem mniejszych czy większych sporów,zwad czy kłutni.
Na powyższą refleksję pozwoliłem sobie tym razem będąc w swoim domu bo to jest właściwe i odpowiednie miejsce do tego typu rozważań,gdzie mogę w ciszy i spokoju przeanalizować własne osobiste sprawy dotyczące moich pragnień,dążeń,oczkiwań jakie każdy z nas posiada,ponieważ wszyscy bez wyjątku chcemy przeżyć ten krotki żywot w sposób jak najbardziej właściwy,przynajmniej zbliżony do naszych cichych,tworzonych przez lata w naszej głowie planów,teraz oczekujemy na możliwość szybkiej realizacji,dążąc do przeistoczenia naszych marzeń w konkretną,namacalną rzeczywistość,nie jesteśmy już dziećmi staliśmy sie dorośli,nie szukamy gruszek na wierzbie i nie chcemy budować domu z piasku.
Reasumując to jestem w pełni świadom i liczę sie nawet z ewentualną porażką w sprawach sercowych,chociaż jak do tego czasu nie dopuszczam do siebie myśli o dłuższym pozostawaniu w samotności,w razie potrzeby kobieta do łożka zawsze się znajdzie,ale mimo wszystko moim nadrzędnym celem jest wspólne życie wyłącznie z jedną kobietą aż po sam grób.
Póki co,wystarcza mi moja twórcza,artystyczna praca,którą i tak jestem pochłonięty przez dużą część dnia, podczas której przenoszę się w stworzony przez siebie iluzyjny wizjonerski świat,gdzie zatracam sie całkowicie,pozostawiając za sobą dziwne,często niezrozumiale dla mnie realia tej rzeczywistości jaka nas zewsząd otacza a mnie osobiście przeraża swoim prawem dżungli,wyzyskiem i ogólną znieczulicą gdzie najlepiej przystosowanymi do takich warunków są jedynie kombinatorzy różnych maści i złodzieje w białych kołnierzykach.
Nikt nas przecież nie zapewniał na starcie życia,że los wszystkich jednakowo mierzy swoją miarą,on sprzyja tylko nielicznym i wybranym a reszta,reszta jest skazana na pozostawanie w sferze marzeń,nie zrealizowanych planów,ich pomysły na polepszenie własnej egzystencji dalej będą tylko pomysłami a w sercu pozostanie żal,tęsknota,pustka i frustracja,ale jak na tą chwilę przynajmniej ja tak do końca nie załamuję rąk,biorę życie takim jakie jest,żyję wyłącznie chwilą dnia dzisiejszego a jutro,jutro jest nieznane,więc nie ma co niepotrzebnie umartwiać się na zapas,jeżeli przeżyję nastanie nowy dzień a wraz z nim powstaną nowe pomysły,nowe możliwości,może tym razem lepsze,bardziej realne do wykonania a może nie nastąpią żadne zmiany więc trzeba będzie czekać dalej,tu z kolei nasuwa się pytanie - jak długo i czy wogóle warto czekać na coś co być może nigdy nie nadejdzie,w takich wypadkach pozostaje jedynie głupawa nadzieja a ona jak to zwykle bywa umiera ostatnia.
Jeżeli to jest li tylko przygoda miłosna to może najlepiej byłoby przerwać ją puki jest jeszcze czas i należy poszukać innej kobiety bardziej zdecydowanej,potrzebującej stałego patrnera nie tylko do łóżka ale i na resztę swoich dni,ponieważ romansiki przestały mnie już bawić i zaczynam odczuwać potrzebę aby mieć kogoś na stałe,jestem zmęczony ciągłymi zmianami,nastał czas na stabilizację życiową chcę kobiety w dzień i w nocy,dzielić z nią radości i smutki,razem przeżywać wzloty i jakieś drobne niepowodzenia,taką na dobre i złe,w zdrowiu i chorobie,dokąd śmierć itd.
Rozpatruję to na zasadzie gdybania,przypuszczam bowiem mając na uwadze mnie i Niunię,że tak na dobrą sprawę nie mam żadnej pewności,nieznane mi są jej zamiary wobec mojej osoby,gdybym chociaż wiedział,że mnie nie kocha,mógłbym odejść od niej dopuki nie zabrnołem za daleko w swerze uczuciowego zaangażowania się i na dzień dzisiejszy,wydaje mi sie byłbym w stanie chociaż z jakimś uszczerbkiem na własnej psychice,niemal w każdej chwili zejść z jej drogi,która być może nie prowadzi do szczęśliwego zakończenia a jest tylko następną nic nie znaczącą ścieżką prowadzącą do nikąd,chociaż przyznaje,Niunia jest odpowiednią i właściwą osóbką odpowiadającą moim wymaganiom,jestem przekonany,że fizycznie i psychicznie pasujemy do siebie co uwazam jest mocną stroną a nawet podstawą udanego związku.
W chwilach słabości jakie dość często mnie dopadają,ulegam emocjonalnej panice zastanawiając się nad sensem mojego dotychczasowego życia,nie mam zamiaru robić jakiegokolwek podsumowania tego co już było i minęło,ponieważ doskonale zdaję sobie sprawę,że dojdę do niezbyt budujących wniosków i tak między Bogiem a prawdą to w dotychczasowych zbyt bogatych doświadczeniach damsko-męskich ciągle wracam do punktu wyjścia,niby mam bardzo bliskie kontakty z płcią przeciwną,ale to w żaden sposob nie wpływa na jakąkolwiek stabilną normalizację,ciągle coś zaczynam,kończę,cały czas łudząc się głupią nadzieją,że teraz to już jestem przekonany o poznaniu tej właściwej kobiety,a finał jest zawsze taki sam i wcześniej czy póżniej następuje zakończenie znajomości,rozstanie i jak zwykle dalej pozostaję sam.
W tej kwestii nieustannie coś się dzieje,ktoś przy mnie stoi a w dalszym ciągu nic się nie zmienia i tak po nieudanym małżeństwie,które w końcu zdecydowaliśmy się przerwać dwadzieścia lilka lat temu,dzisiaj już nawet nie pamiętam czy kochałem kobietę,z którą się ożeniłem,jednego czego jestem pewien to zmarnowane,stracone bezpowrotnie kilkanaście lat wyjętych z życia,dobrze sie stało,że decyzja została w końcu podjęta,bezsensem było utrzymywanie fikcj,robienie czegoś wbrew sobie,przeciąganie nieistniejącego od dawna związku,w ktorym obydwoje czuliśmy się nienajlepiej,jestem pewien,że nastąpiło to o wiele za póżno,należalo uczynić dużo,dużo wcześniej.
Gdybyśmy rozeszli sie w chwili kiedy przestało układać się wspólne życie,wtedy nasze losy potoczyłyby się zgoła inaczej,każde z nas poszłoby własną drogą,byliśmy wówczas jaszcze młodzi,pełni energii,wiary w lepsze jutro,tylko nigdy nie powinniśmy być razem,mieliśmy zupełnie inne zapatrywania,poglądy,oczekiwania a rożnice jakie nas dzieliły można było zauważyć gołym okiem,żyliśmy w różnych światach,niby razem a jednak oddzielnie,łączyły nas tylko wspólne dzieci i nic więcej.
Pamiętam,że po rozwodzie daliśmy sobie jeszcze jedną szansę majac wyłącznie na uwadze dobro dzieci,ale pomimo szczerych chęci nie udało się stworzyć na tyle poprawnych stosunków by stworzyć coś na wzór rodziny,dawno,dawno temu staliśmy się dla siebie całkiem obcymi ludżmi.
Błędy młodości mszczą się na nas w póżniejszym czasie bowiem w tym życiu już tak jest,że za wszystko trzeba zapłacić,podobnież uczymy się na własnych błędach ale czy koszta które w końcu poniesiemy będą adekwatne do popełnionych dobrych a zwłaszcza złych czynów jakie kiedyś zostały popełnione to już każdy z nas odczuje we właściwym czasie i to na własnej skórze.
Przeszłości a zwłaszcza złych wspomnień nie można wymazać,nie da się wyrzucić ich z pamięci,złe chwile jak bumerang powracają bezustannie tworząc barierę nie do pokonania aż w końcu przekonałem sam siebie,że nie należy przeciągać w nieskończoność czegoś co tak na prawdę już dawno przestało istnieć,odsuneliśmy sie od siebie tak daleko i nie istniała żadna siła,która mogłaby nas powtórnie połączyć a stwarzanie pozorow,że wszystko między nami jest dobrze byłoby największą głupotą,chociaż są małżeństwa żyjące w zakłamaniu,łudzące się nadzieją o powrocie więzów jakie kiedyś istniały.
Jeżeli chodzi o mnie to do dnia dzisiejszego nie jestem pewien czego tak naprawdę oczekuję od życia,niby moje wymagania są niewielkie,lecz bardzo istotne dla mnie jest aby kobieta,z którą chciałbym związać się na stałe była miłą,sympatyczną osóbką,cierpliwą i wyrozumiałą zarazem,nie chciałbym mieć przy swoim boku takiej kobiety,która robiłaby mi przesadne sceny zadrości widząc,powiedzmy modelkę pozująca do aktu,lubię kobiety szczupłe,zmysłowe,oddane,czasem szalone,nawet zwariowane,pragnące miłości ale równiez rozsądne,biorące i dające miłość mężczyżnie z którym są w związku.
Wybranka mego serca,ta jedna jedyna kobieta na całym bożym świecie przeznaczona tylko dla mnie powinna nie tylko pobudzać zmysły,ale także swoim intelektem,osobowością,motywować do twórczego,codziennego działania stając się moją muzą,nie myślę tu o pozowaniu do obrazów lecz bogince mego serca,duszy i ciała,razem powinniśmy stworzyć nierozerwalną całość aby nasze wspólne życie stało sie rozkoszą a nie pasmem mniejszych czy większych sporów,zwad czy kłutni.
Na powyższą refleksję pozwoliłem sobie tym razem będąc w swoim domu bo to jest właściwe i odpowiednie miejsce do tego typu rozważań,gdzie mogę w ciszy i spokoju przeanalizować własne osobiste sprawy dotyczące moich pragnień,dążeń,oczkiwań jakie każdy z nas posiada,ponieważ wszyscy bez wyjątku chcemy przeżyć ten krotki żywot w sposób jak najbardziej właściwy,przynajmniej zbliżony do naszych cichych,tworzonych przez lata w naszej głowie planów,teraz oczekujemy na możliwość szybkiej realizacji,dążąc do przeistoczenia naszych marzeń w konkretną,namacalną rzeczywistość,nie jesteśmy już dziećmi staliśmy sie dorośli,nie szukamy gruszek na wierzbie i nie chcemy budować domu z piasku.
Reasumując to jestem w pełni świadom i liczę sie nawet z ewentualną porażką w sprawach sercowych,chociaż jak do tego czasu nie dopuszczam do siebie myśli o dłuższym pozostawaniu w samotności,w razie potrzeby kobieta do łożka zawsze się znajdzie,ale mimo wszystko moim nadrzędnym celem jest wspólne życie wyłącznie z jedną kobietą aż po sam grób.
Póki co,wystarcza mi moja twórcza,artystyczna praca,którą i tak jestem pochłonięty przez dużą część dnia, podczas której przenoszę się w stworzony przez siebie iluzyjny wizjonerski świat,gdzie zatracam sie całkowicie,pozostawiając za sobą dziwne,często niezrozumiale dla mnie realia tej rzeczywistości jaka nas zewsząd otacza a mnie osobiście przeraża swoim prawem dżungli,wyzyskiem i ogólną znieczulicą gdzie najlepiej przystosowanymi do takich warunków są jedynie kombinatorzy różnych maści i złodzieje w białych kołnierzykach.
Nikt nas przecież nie zapewniał na starcie życia,że los wszystkich jednakowo mierzy swoją miarą,on sprzyja tylko nielicznym i wybranym a reszta,reszta jest skazana na pozostawanie w sferze marzeń,nie zrealizowanych planów,ich pomysły na polepszenie własnej egzystencji dalej będą tylko pomysłami a w sercu pozostanie żal,tęsknota,pustka i frustracja,ale jak na tą chwilę przynajmniej ja tak do końca nie załamuję rąk,biorę życie takim jakie jest,żyję wyłącznie chwilą dnia dzisiejszego a jutro,jutro jest nieznane,więc nie ma co niepotrzebnie umartwiać się na zapas,jeżeli przeżyję nastanie nowy dzień a wraz z nim powstaną nowe pomysły,nowe możliwości,może tym razem lepsze,bardziej realne do wykonania a może nie nastąpią żadne zmiany więc trzeba będzie czekać dalej,tu z kolei nasuwa się pytanie - jak długo i czy wogóle warto czekać na coś co być może nigdy nie nadejdzie,w takich wypadkach pozostaje jedynie głupawa nadzieja a ona jak to zwykle bywa umiera ostatnia.
27.9.10
45
Rozkładam się na łóżku jak turecki pasza,a może jak hinduski macharadżdża,nagi,dumny,z rękoma pod głową,w milczącym skupieniu oczekuję przybycia oblubienicy aby przy jej boku odnależć spokuj duszy,zaspokoić ciało i w końcu zapaśc się w zdrowy,głeboki sen po dniu wypełnionym wrażeniami i niecodziennym wysiłkiem fizycznym.
W tej chwili moim pragnieniem jest jak najszybsze poczucie bliskości milutkiej,cieplutkiej i z pewnością słodziutkiej kobietki,która z wielką wyrozumialością i troskliwością przygarnie mnie do swego szczerze kochającego serca abym wreszcie mógł ułożyć umęczoną głowę pomiędzy jej wzniośle sterczącymi piersiami,twardymi a jednocześnie miękkimi i delikatnymi w swej boskiej konstrukcji.
Jej wręcz matczyna troska pozwoli mi na odprężający,relaksacyjny wypoczynek,obejmie mnie delikatnie rączętami,przytuli czule,ucałuje i ogrzeje własnym ciałeczkiem,cieplutkim i tak mile pachnącym życiodajnym miodkiem wowczas jak niemowlak zasnę przy jej boku nakarmiony mleczkiem przesyconym jej witaminami,których trudno by szukać w zielarniach czy aptekach.
Rozmarzyłem sie niemiłosiernie popadając w błogi nastruj,a rzeczywistość niestety okaże się zgoła inna,zupełnie odwrotna do moich niewielkich chwilowych potrzeb,najlepiej będzie jeżeli zawczasu odrzucę zupełnie nierealne myśli mające sie nijak do czekających mnie realiów,jakie bez cienia wątpliwości nastąpią wraz z nadejściem cudownej Niuni.
I tak,mając na uwadze słowa jakie usłyszałem w łazience,wracam na ziemię z odleglej krainy niespełnionych,niekończących się marzeń do rzeczywistego świata i bez najmniejszego oporu,już zawczasu poddaję się kobiecie,która zapewne będzie chciała wykonać wszystko to co powstaje teraz w jej główce,a jak będzie naprawdę dowiem sie wraz z jej wejściem co powinno nastąpić lada moment.
Zgodnie z moimi odczuciami Niunia zjawia się w sypialni,jest odświerzona wieczorną toaletą,wesolutka,uśmiechnięta i już od progu drzwi oznajmia mi stanowczym aczkolwiek bardzo miłym głosem,pokonując trzy schodki po których musi zejść ponieważ sypialnia znajduje sie nieco niżej niż pokuj przejściowy,ktory do niej prowadzi.
-"No,Misiaczku,mam nadzieję,że jesteś już gotów do wcześniej przerwanej jazdy,którą oświadczam ci teraz,że muszę bez chwili zwłoki dokończyć!"-woła przymilnie zrzuciwszy z siebie szlafroczek a jedna z jej dłoni wędrujr na dół dość wymownie głaszcząc figlarne firaneczki,druga zaś masuje piersi,sutki,które powiększają sie w oczach tym samym pobudzając moje zmysły.
Patrzę na Niunię z wielkim zachwytem i podziwem a ona nawet nie kładzie sie lecz od razu ściąga kołdrę i rozsiada się na mnie okrakiem biorąc juzka w obroty przerzuca go jak pałeczkę z jednej do drugiej dłoni,przemawia szeptem a oczka połyskują kolorowymi refleksami odbijającego sie w nich światła zapalonej lamki stojącej obok łożka,
-"Rośnij,juzek,ale prędziutko bo twoja dama jest już gotowa i pragnie jak najszybciej poczuć ciebie w swojej cipeczce,bardzo gorącej,mokrej,pożądającej natychmiastowego łechtania miododajnego żródełka rozkoszy!"-
A ten jakby słyszał co się do niego mówi,najpierw zadrgał lekko,poczym powoli unosi się jakby przebudzony z głębokiego snu i już po chwili staje na bacznośc,oddając saluty tej,która przywołała go do siebie,teraz tryska siłą i energią,czeka tylko na komendę by ruszyć do działania zgodnego z jego przeznaczeniem i pożądaniem królowej.
-"Masz buzi,za to,że jesteś taki szybki i posłuszny swojej pani."- poczym wkłada go w szparkę i rozpoczyna wcześniej zaczętą a niedokończoną przejażdżkę na ukochanym ogierze.
-"Ależ ty Niunia jesteś bardzo żywotną i żywiołową kobietą,twoja energia wydaje się być kosmiczna i niewyczerpalna po prostu nie z tej ziemi,twój wdzięk i gracja przewyższają umiejętności akrobatyczne woltyżerki z areny cyrkowej."- mówię patrząc jak juzek ginie w falbanach obfitych firanek zgrabniutkiej,malutkiej psiuteczki.
Uśmiecham się do niej,wykonując ruchy dociskające tak,że widzę na jej buzi grymas zadowolenia,a do siebie - przecież ona lubi robić to co robi,teraz jest w swoim żywiole - a przejażdżka konna nie ustaje,popis umiejętności jeżdzieckich trwa.
Czyżby Niunia poczuła przypływ nagłego wzruszenia,pochyla sie nademną,łaskocze sutkami moje ciało i momentalnie wpija swoje usta w moje,całujemy się z wielką namiętnością,przeciągamy pocałunek wydaje sie w nieskończoność aż w pewnym momencie czuję jak po juzku spływa ciepło i właśnie tego w tym wszystkim nie bardzo lubię - leci z cipy jak z fontanny, -leżymy chwilę bez ruchu a Niunia prostuje się i schodzi na dół do juzka,jej buzia śmieje się a on ginie w ustach,podgryza go mocniej,łapią ją drgawki,teraz to już napewno miód płynie obficie.
Spoglądam w jej śliczne oczęta robi mi się tak jakoś błogo na duszy i w tym właśnie momencie następuje śmietankowy wytrysk wprost w malinowe nabrzmiałe wargi,na których pojawiają się błyszczące gwiazdki przezroczystego,bezbarwnego płynu jaki jest tworem mojego wyczerpanego ciała.
-"Misiaczku jest mi cudownie!,wspaniale!"-następnie kładzie się przy mnie rozkłada szeroko nogi i słyszę,
-"Chusteczki,poproszę!!!"- więc bez zbędnego komentaża podaję jej kilka,dwie lub trzy wędrują pomiędzy jej nogi,pozostałymi wyciera mokre miejsca jakie pozostawiła na mnie i z widocznym zmęczeniem układa się przy mnie,dajemy sobie buzi,leżymy przytuleni do siebie i tak zasypiamy.
Ranek jest mniej więcej podobny do wczorajszego wieczoru z tą tylko rożnicą,że nie ma długiej ostrej jazdy,a Niunia obudziwszy się czuje na pupci drgającego juzka,bierze go w dłoń,ociera nim o cipkę aby nawilżyć jego łebek,następnie wciska w szparke,wykonuje ruchy posuwistozwrotne dociska się,odsuwa,poczym jednocześnie dochodzimy do szczytu naszych mozliwości.
Niunia ma orgazm ja się spuszczam,buziaki na dobry początek dnia,leżymy jeszcze razem jakiś czas,po czym wstaję zapalić papierosa i napić się kawy,jest miło,przyjemnie,Niunia pozostaje w łóżku może w dalszym ciągu przeżywa to co wydarzyło się przed chwilą a być może ma wielką chęć jeszcze troszeczkę poleniuchować.
-"A co mi tam niech odpoczywa."-
-"Jesteś dla mnie najpiękniejszą,najsłodszą,najwspanialszą kobietą i do tego moją."- stwierdzam fakt spoglądając na leżącą nago pośród białej pościeli i wychodzę bez słowa.
W tej chwili moim pragnieniem jest jak najszybsze poczucie bliskości milutkiej,cieplutkiej i z pewnością słodziutkiej kobietki,która z wielką wyrozumialością i troskliwością przygarnie mnie do swego szczerze kochającego serca abym wreszcie mógł ułożyć umęczoną głowę pomiędzy jej wzniośle sterczącymi piersiami,twardymi a jednocześnie miękkimi i delikatnymi w swej boskiej konstrukcji.
Jej wręcz matczyna troska pozwoli mi na odprężający,relaksacyjny wypoczynek,obejmie mnie delikatnie rączętami,przytuli czule,ucałuje i ogrzeje własnym ciałeczkiem,cieplutkim i tak mile pachnącym życiodajnym miodkiem wowczas jak niemowlak zasnę przy jej boku nakarmiony mleczkiem przesyconym jej witaminami,których trudno by szukać w zielarniach czy aptekach.
Rozmarzyłem sie niemiłosiernie popadając w błogi nastruj,a rzeczywistość niestety okaże się zgoła inna,zupełnie odwrotna do moich niewielkich chwilowych potrzeb,najlepiej będzie jeżeli zawczasu odrzucę zupełnie nierealne myśli mające sie nijak do czekających mnie realiów,jakie bez cienia wątpliwości nastąpią wraz z nadejściem cudownej Niuni.
I tak,mając na uwadze słowa jakie usłyszałem w łazience,wracam na ziemię z odleglej krainy niespełnionych,niekończących się marzeń do rzeczywistego świata i bez najmniejszego oporu,już zawczasu poddaję się kobiecie,która zapewne będzie chciała wykonać wszystko to co powstaje teraz w jej główce,a jak będzie naprawdę dowiem sie wraz z jej wejściem co powinno nastąpić lada moment.
Zgodnie z moimi odczuciami Niunia zjawia się w sypialni,jest odświerzona wieczorną toaletą,wesolutka,uśmiechnięta i już od progu drzwi oznajmia mi stanowczym aczkolwiek bardzo miłym głosem,pokonując trzy schodki po których musi zejść ponieważ sypialnia znajduje sie nieco niżej niż pokuj przejściowy,ktory do niej prowadzi.
-"No,Misiaczku,mam nadzieję,że jesteś już gotów do wcześniej przerwanej jazdy,którą oświadczam ci teraz,że muszę bez chwili zwłoki dokończyć!"-woła przymilnie zrzuciwszy z siebie szlafroczek a jedna z jej dłoni wędrujr na dół dość wymownie głaszcząc figlarne firaneczki,druga zaś masuje piersi,sutki,które powiększają sie w oczach tym samym pobudzając moje zmysły.
Patrzę na Niunię z wielkim zachwytem i podziwem a ona nawet nie kładzie sie lecz od razu ściąga kołdrę i rozsiada się na mnie okrakiem biorąc juzka w obroty przerzuca go jak pałeczkę z jednej do drugiej dłoni,przemawia szeptem a oczka połyskują kolorowymi refleksami odbijającego sie w nich światła zapalonej lamki stojącej obok łożka,
-"Rośnij,juzek,ale prędziutko bo twoja dama jest już gotowa i pragnie jak najszybciej poczuć ciebie w swojej cipeczce,bardzo gorącej,mokrej,pożądającej natychmiastowego łechtania miododajnego żródełka rozkoszy!"-
A ten jakby słyszał co się do niego mówi,najpierw zadrgał lekko,poczym powoli unosi się jakby przebudzony z głębokiego snu i już po chwili staje na bacznośc,oddając saluty tej,która przywołała go do siebie,teraz tryska siłą i energią,czeka tylko na komendę by ruszyć do działania zgodnego z jego przeznaczeniem i pożądaniem królowej.
-"Masz buzi,za to,że jesteś taki szybki i posłuszny swojej pani."- poczym wkłada go w szparkę i rozpoczyna wcześniej zaczętą a niedokończoną przejażdżkę na ukochanym ogierze.
-"Ależ ty Niunia jesteś bardzo żywotną i żywiołową kobietą,twoja energia wydaje się być kosmiczna i niewyczerpalna po prostu nie z tej ziemi,twój wdzięk i gracja przewyższają umiejętności akrobatyczne woltyżerki z areny cyrkowej."- mówię patrząc jak juzek ginie w falbanach obfitych firanek zgrabniutkiej,malutkiej psiuteczki.
Uśmiecham się do niej,wykonując ruchy dociskające tak,że widzę na jej buzi grymas zadowolenia,a do siebie - przecież ona lubi robić to co robi,teraz jest w swoim żywiole - a przejażdżka konna nie ustaje,popis umiejętności jeżdzieckich trwa.
Czyżby Niunia poczuła przypływ nagłego wzruszenia,pochyla sie nademną,łaskocze sutkami moje ciało i momentalnie wpija swoje usta w moje,całujemy się z wielką namiętnością,przeciągamy pocałunek wydaje sie w nieskończoność aż w pewnym momencie czuję jak po juzku spływa ciepło i właśnie tego w tym wszystkim nie bardzo lubię - leci z cipy jak z fontanny, -leżymy chwilę bez ruchu a Niunia prostuje się i schodzi na dół do juzka,jej buzia śmieje się a on ginie w ustach,podgryza go mocniej,łapią ją drgawki,teraz to już napewno miód płynie obficie.
Spoglądam w jej śliczne oczęta robi mi się tak jakoś błogo na duszy i w tym właśnie momencie następuje śmietankowy wytrysk wprost w malinowe nabrzmiałe wargi,na których pojawiają się błyszczące gwiazdki przezroczystego,bezbarwnego płynu jaki jest tworem mojego wyczerpanego ciała.
-"Misiaczku jest mi cudownie!,wspaniale!"-następnie kładzie się przy mnie rozkłada szeroko nogi i słyszę,
-"Chusteczki,poproszę!!!"- więc bez zbędnego komentaża podaję jej kilka,dwie lub trzy wędrują pomiędzy jej nogi,pozostałymi wyciera mokre miejsca jakie pozostawiła na mnie i z widocznym zmęczeniem układa się przy mnie,dajemy sobie buzi,leżymy przytuleni do siebie i tak zasypiamy.
Ranek jest mniej więcej podobny do wczorajszego wieczoru z tą tylko rożnicą,że nie ma długiej ostrej jazdy,a Niunia obudziwszy się czuje na pupci drgającego juzka,bierze go w dłoń,ociera nim o cipkę aby nawilżyć jego łebek,następnie wciska w szparke,wykonuje ruchy posuwistozwrotne dociska się,odsuwa,poczym jednocześnie dochodzimy do szczytu naszych mozliwości.
Niunia ma orgazm ja się spuszczam,buziaki na dobry początek dnia,leżymy jeszcze razem jakiś czas,po czym wstaję zapalić papierosa i napić się kawy,jest miło,przyjemnie,Niunia pozostaje w łóżku może w dalszym ciągu przeżywa to co wydarzyło się przed chwilą a być może ma wielką chęć jeszcze troszeczkę poleniuchować.
-"A co mi tam niech odpoczywa."-
-"Jesteś dla mnie najpiękniejszą,najsłodszą,najwspanialszą kobietą i do tego moją."- stwierdzam fakt spoglądając na leżącą nago pośród białej pościeli i wychodzę bez słowa.
17.9.10
44
Do domu wróciliśmy póżnym wieczorem poniewaz po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze w napotkanej przydrożnej karczmie gdzie wypiliśmy po kawie,skonsumowaliśmy po ciastku,pogawędziliśmy chwilę o udanym przyjemnym wypadzie,bardzo pozytywnie podsumowaliśmy wycieczkę i całą tą przygodę z leśną przyrodą.
-"Łono natury ma na mnie wspaniały kojący wpływ,czuję się o wiele spokojniejsza i zrelaksowana."- oświadcza Niunia bez chwili namysłu.
-"Ja jednak,jeżeli miałbym wybierać to niewątpliwie wybrałbym Niunia twoje łono,jest o wiele przyjemniejsze,delikatniejsze do tego takie rozkoszne i słodziutkie"-mówię do niej szeptem nachylając sie do jej uszka,a w odpowiedzi słyszę śmiech.
-"No wiesz,Misiaczku,mówisz mi to w takim miejscu,a swoją drogą jestem ciekawa czy powtórzysz mi to kiedy znajdziemy się juz w łóżku."- uśmiech dalej nie schodzi z jej ust,wręcz przeciwnie nasila się,upewniając mnie tym samym o jej doskonałym samopoczuciu i moim powrocie do cywilizacji.
-"Będziesz coś jeszcze jadł Misiaczku?"-zapytuje mnie Niunia po przekroczeniu progu jej domu.
-"Nie,Słonko,dziękuję!,nie jestem głodny,zapalę jeszcze jeśli pozwolisz i jeżeli nie masz nic pilnego do zrobienia możemy szykować się do snu."-odrzekłem.
-"Ok.to ty sobie popal a ja w tym czasie idę się wymyć,jestem cała mokra."-
-"To zdaję mni się jest coś normalnego u ciebie,Złociutka,zawsze jesteś wilgotna,więc to żadna nowość!"-przerywam jej a ona już nawet nie odpowiada,opuszcza rączęta przyciskając dłońmi miejsce poniżej brzuszka,wydaje się być ubawiona tym co usłyszała.
-"Nie chachaj się,Niunia,aż tak bardzo bo ci jeszcze poleci!-dodaję,a ona w drodze riposty,ocierając oczęta z łez radości wywołanych moimi żartami,odpowiada bez żenady,
-"Nie martw się nic mi nie nie poleci mam dobry zamek,ale powiadamiam ci,że dzisiaj to ja myję ciebie,więc pospiesznie wędruj do łazienki i ściągaj ciuszki,ja wykąpię się póżniej!"-brzmi to całkiem serio,więc nie pozostaje mi nic innego jak iść i czekać na masaż kobiecych rączek.
-"No idż już!,zaraz się zjawię,a ty masz być zwarty i gotowy!"-utwierdza mnie tym samym o swoim zamiarze.
-"Rozkaz natychmiast zostanie wykonany,moja królowo!"-nie widzę innego wyjścia,więc niezwłocznie bez słowa sprzeciwu udaje sie do wiadomego miejsca.
Błyskawicznie zdejmuję koszulę,spodnie,majtki,skarpety i jestem w kabinie,zastanawiam się teraz ile było prawdy w tym co usłyszałem,myślałem,że dworuje sobie ze mnie,ale nic z tych rzeczy,bo oto w drzwiach staje Niunia,zawadiacka postawa,wesoła jakby ubawiona patrzy na mnie dostrzegając moją głupawą minę,ma na sobie jedynie szlafroczek,miejscami ukazuje się gołe ciałko i bez zbędnych ceregieli przystępuje do zapowiedzianych wcześniej czynności,czyli płynne mydło na dłoń i zamiar przechodzi w czyn.
Nie jest to dla mnie pierwszyzna jeżeli chodzi o wspólną kąpiel z kobietą,ale z Niunią przytrafia mi sie to właśnie ten pierwszy raz,wprawdzie pod prysznić nie wejdziemy razem zważając na gabaryty kabiny,które dostosowane są dla jednej osoby lecz namydlić a następnie opłukać można tego dokonać nie koniecznie wchodząc we dwójkę do brodzika,który z pewnościa nie wytrzymałby ciężaru naszych ciał.
Stoję przed nią jak mnie Pan BÓg stworzył i dostrzegam u niej moment zawachania,wygląda to tak jakby nie bardzo wiedziała od czego ma zacząć,chciała pewnie najpierw wymyć juzka,lecz zrezygnowała,schyla sie i namydla moje nogi jakoś tak szybko przechodzi w górę,teraz trzyma w dłoniach to na czym jej z pewnością tak naprawdę najbardziej zależało,a juzek kiedy tylko poczuł na sobie kobiece paluszki bezwstydnie zaczyna powiększać swoje rozmiary.
-"Widzisz,Niunia,to jednak jest prawda co wówią ludzie,że dobrej gospodyni to ciasto samo rośnie w rękach!"-odzywam się przerywając zaistniałą chwilową ciszę.
-"Z tym rośnięciem to lepiej będzie jeżeli zaczeka na odpowiedniejszą chwilę."-słyszę ripostę w swoim kierunku i nakazuje mi odwrócenie się do niej plecami.
Stoję przed Niunią jak model przed artystką,wymazany lepkim mydłem,spokojnie poddaje się ustawianiu się zgodnym z jej niemymi zaleceniami,czekam co będzie dalej,a tu następuje moje rozczarowanie poniewaz kobieta odkręca w miarę ciepłą wodę i pozbawia moje ciało mydlanej zielonkawej farby,pomyślalem wówczas-"dzieło jeszcze nie skończone jestem przekonany o tym,że na juzku zatrzymasz się z pewnością o wiele dłuzej"-nie pomyliłem się w tym względzie,bo oto słyszę.
-"No,juzek,twój pan jest już czysty i mogę wpuścić go do swojego łóżka,ale ciebie muszę jeszcze troszkę doczyścić,doszorować."-
I z ponownie leje na niego płynne mydełko,ujmuje w obie dłonie i pierze biedaczynę jak najzwyklejszy kawałek grubego materiału w końcu stwierdza,że zabieg czyszczącopielęgnacyjny jest osiągnięty,więc spłukuje biedaczynę wodą i przy okazji mnie całego jeszcze raz a uśmiech zadowolenia dorodnej,przebiegłej kocicy jeszcze długo nie schodzi z jej kształtnych,namiętnych różowych warg.
-'No proszę,teraz mogę powiedzieć,że jesteś gotów by położyć się ze mną,jesteś świeżutki,czyściutki,wymyty a nawet miejscami wyprany,zmykaj teraz do łóżeczka,a nagrzej dobrze pościel aby twoja kobieta nie zmarzła przypadkiem,ja tymczasem wymyję się,podmyję tu i ówdzie,i niebawem pojawię się przy twym boku."-
-"Ok.pączuszku,chociaż przyznaję,zamierzałem odwzajemnić się i wymyć ciebie w drodze rewanżu lecz zrobię to innym razem,ty zaś pospiesz się abym długo nie musiał wyczekiwać,zatem idę i już tęsknię,czekam na ciebie z wielką niecierpliwością."-
-"Łono natury ma na mnie wspaniały kojący wpływ,czuję się o wiele spokojniejsza i zrelaksowana."- oświadcza Niunia bez chwili namysłu.
-"Ja jednak,jeżeli miałbym wybierać to niewątpliwie wybrałbym Niunia twoje łono,jest o wiele przyjemniejsze,delikatniejsze do tego takie rozkoszne i słodziutkie"-mówię do niej szeptem nachylając sie do jej uszka,a w odpowiedzi słyszę śmiech.
-"No wiesz,Misiaczku,mówisz mi to w takim miejscu,a swoją drogą jestem ciekawa czy powtórzysz mi to kiedy znajdziemy się juz w łóżku."- uśmiech dalej nie schodzi z jej ust,wręcz przeciwnie nasila się,upewniając mnie tym samym o jej doskonałym samopoczuciu i moim powrocie do cywilizacji.
-"Będziesz coś jeszcze jadł Misiaczku?"-zapytuje mnie Niunia po przekroczeniu progu jej domu.
-"Nie,Słonko,dziękuję!,nie jestem głodny,zapalę jeszcze jeśli pozwolisz i jeżeli nie masz nic pilnego do zrobienia możemy szykować się do snu."-odrzekłem.
-"Ok.to ty sobie popal a ja w tym czasie idę się wymyć,jestem cała mokra."-
-"To zdaję mni się jest coś normalnego u ciebie,Złociutka,zawsze jesteś wilgotna,więc to żadna nowość!"-przerywam jej a ona już nawet nie odpowiada,opuszcza rączęta przyciskając dłońmi miejsce poniżej brzuszka,wydaje się być ubawiona tym co usłyszała.
-"Nie chachaj się,Niunia,aż tak bardzo bo ci jeszcze poleci!-dodaję,a ona w drodze riposty,ocierając oczęta z łez radości wywołanych moimi żartami,odpowiada bez żenady,
-"Nie martw się nic mi nie nie poleci mam dobry zamek,ale powiadamiam ci,że dzisiaj to ja myję ciebie,więc pospiesznie wędruj do łazienki i ściągaj ciuszki,ja wykąpię się póżniej!"-brzmi to całkiem serio,więc nie pozostaje mi nic innego jak iść i czekać na masaż kobiecych rączek.
-"No idż już!,zaraz się zjawię,a ty masz być zwarty i gotowy!"-utwierdza mnie tym samym o swoim zamiarze.
-"Rozkaz natychmiast zostanie wykonany,moja królowo!"-nie widzę innego wyjścia,więc niezwłocznie bez słowa sprzeciwu udaje sie do wiadomego miejsca.
Błyskawicznie zdejmuję koszulę,spodnie,majtki,skarpety i jestem w kabinie,zastanawiam się teraz ile było prawdy w tym co usłyszałem,myślałem,że dworuje sobie ze mnie,ale nic z tych rzeczy,bo oto w drzwiach staje Niunia,zawadiacka postawa,wesoła jakby ubawiona patrzy na mnie dostrzegając moją głupawą minę,ma na sobie jedynie szlafroczek,miejscami ukazuje się gołe ciałko i bez zbędnych ceregieli przystępuje do zapowiedzianych wcześniej czynności,czyli płynne mydło na dłoń i zamiar przechodzi w czyn.
Nie jest to dla mnie pierwszyzna jeżeli chodzi o wspólną kąpiel z kobietą,ale z Niunią przytrafia mi sie to właśnie ten pierwszy raz,wprawdzie pod prysznić nie wejdziemy razem zważając na gabaryty kabiny,które dostosowane są dla jednej osoby lecz namydlić a następnie opłukać można tego dokonać nie koniecznie wchodząc we dwójkę do brodzika,który z pewnościa nie wytrzymałby ciężaru naszych ciał.
Stoję przed nią jak mnie Pan BÓg stworzył i dostrzegam u niej moment zawachania,wygląda to tak jakby nie bardzo wiedziała od czego ma zacząć,chciała pewnie najpierw wymyć juzka,lecz zrezygnowała,schyla sie i namydla moje nogi jakoś tak szybko przechodzi w górę,teraz trzyma w dłoniach to na czym jej z pewnością tak naprawdę najbardziej zależało,a juzek kiedy tylko poczuł na sobie kobiece paluszki bezwstydnie zaczyna powiększać swoje rozmiary.
-"Widzisz,Niunia,to jednak jest prawda co wówią ludzie,że dobrej gospodyni to ciasto samo rośnie w rękach!"-odzywam się przerywając zaistniałą chwilową ciszę.
-"Z tym rośnięciem to lepiej będzie jeżeli zaczeka na odpowiedniejszą chwilę."-słyszę ripostę w swoim kierunku i nakazuje mi odwrócenie się do niej plecami.
Stoję przed Niunią jak model przed artystką,wymazany lepkim mydłem,spokojnie poddaje się ustawianiu się zgodnym z jej niemymi zaleceniami,czekam co będzie dalej,a tu następuje moje rozczarowanie poniewaz kobieta odkręca w miarę ciepłą wodę i pozbawia moje ciało mydlanej zielonkawej farby,pomyślalem wówczas-"dzieło jeszcze nie skończone jestem przekonany o tym,że na juzku zatrzymasz się z pewnością o wiele dłuzej"-nie pomyliłem się w tym względzie,bo oto słyszę.
-"No,juzek,twój pan jest już czysty i mogę wpuścić go do swojego łóżka,ale ciebie muszę jeszcze troszkę doczyścić,doszorować."-
I z ponownie leje na niego płynne mydełko,ujmuje w obie dłonie i pierze biedaczynę jak najzwyklejszy kawałek grubego materiału w końcu stwierdza,że zabieg czyszczącopielęgnacyjny jest osiągnięty,więc spłukuje biedaczynę wodą i przy okazji mnie całego jeszcze raz a uśmiech zadowolenia dorodnej,przebiegłej kocicy jeszcze długo nie schodzi z jej kształtnych,namiętnych różowych warg.
-'No proszę,teraz mogę powiedzieć,że jesteś gotów by położyć się ze mną,jesteś świeżutki,czyściutki,wymyty a nawet miejscami wyprany,zmykaj teraz do łóżeczka,a nagrzej dobrze pościel aby twoja kobieta nie zmarzła przypadkiem,ja tymczasem wymyję się,podmyję tu i ówdzie,i niebawem pojawię się przy twym boku."-
-"Ok.pączuszku,chociaż przyznaję,zamierzałem odwzajemnić się i wymyć ciebie w drodze rewanżu lecz zrobię to innym razem,ty zaś pospiesz się abym długo nie musiał wyczekiwać,zatem idę i już tęsknię,czekam na ciebie z wielką niecierpliwością."-
15.9.10
43
Obiad dobiegł końca,teraz wspólnie zbieramy zastawę ze stołu i zanosimy do kuchni,gdzie Niunia natychmiast przystępuje do zmywania naczyń,ja niestety biernie przyglądam się tej czynności,musze przyznać,że mam zbyt sztywne palce i nie mogę jej pomóc obawjając sie o narobieniu więcej szkody niż pożytku dlatego jedynie jestem kibicem przyglądającym sie z oboku a przy okazji podjadam sernik z patery,którą zabrałem ze sobą z pokoju jadalnego.
Niunia od czasu do czasu zerka w moją stronę i z wielką pobłazliwością smiejąc sie wymownie kręci głową jakby chciała powiedzieć,
-Ale ty,Misiaczku,jesteś dzisiaj łakomczuch,doprawdy jak najprawdziwszy misiek,-nie przywiązuję jednak większej wagi widząc te gesty i dalej bezwstydnie opycham sie ciastem,którego nie mogę sobie odmówić,jest bardzo smakowite i ostatnio najczęściej zajadam właśnie będąc w jej domu.
W koncu Niunia zakończyła zmywanie naczyń,poukładane leżą na suszarce,zadowolona,że ma to już za sobą wyciera rączki,podchodzi do mnie,obejmuje za szyję i spoglądając mi w oczy odzywa się słodziutkim głosikiem,
-"Wiesz,kochanie,obiad mamy za sobą,wszystko pozmywane,więc teraz proponuję abyśmy udali się na małą wycieczkę a przy okazji wyrzucimy śmieci jakie nagromadziły się przez cały tydzień.Idę na górę,ubiorę coś wygodnego, lużnego,odpowiedniego na taką okazję i niezwłocznie wyruszamy."-mówiąc to,kieruje się do swojej garderoby.
Jesteśmy już gotowi do drogi,schodzimy do garażu gdzie ładujemy do bagaznika samochodu worki wypełnione owymi śmieciami i wyjeżdżamy,po drodze pozbywamy się zbędnego balastu wyrzucając go do kontenera stojącego przy drodze obok ogrodków działkowych,poczym ruszamy w dalszą trasę i tak gdzieś po pół godzinie jazdy docieramy na brzeg lasu.
Zatrzymujemy się i pozostawiamy auto przed gospodarstwem rolnym,gdzie kręcą się jacyś ludzie,zapewne mieszkający tu rolnicy,więc spokojni i bez większej obawy o stratę samochodu ruszamy krętą lesną ścieżką prowadzącą zdaniem Niuni wprost nad rzekę,wydaje mi się,że jest to Bug lub Narew a może Bugo-Narew żadne z nas nie jest pewne właściwej nazwy.
Wędrujemy sobie dośc wąską ścieżką wiodącą pomiędzy starymi,olbrzymimi drzewami,obejmujemy się w pół i wchodzimy w głąb ciemnego,przepełnionego najróżniejszymi odcieniami zieleni mrocznego lasu,aż w końcu docieramy tak jak to przewidziała Niunia nad brzeg rzeki płynącej bystrym nurtem.
Będac już nad brzegiem wody,wspólnie podziwiamy roztaczający sie przed naszymi oczami krajobraz,jesteśmy zachwyceni,wprost uroczeni widokiem piękna przyrody jaka nas otacza ze wszystkich stron,nie spiesząc się nigdzie,gawędzimy o panującej tu wszechobecnej ciszy,spokoju,miejsce wydawać by się mogło idealne do odprężenia się,ukojenia skołatanych,nadszrpniętych nerwów po dzniach wytężonej pracy,rozglądamy się we wszystkie kierunki nigdzie nie widać żywej duszy,jesteśmy tylko my dwoje i ta głusza,sami z dala od zgiełku wielkiego maista,spalin,wrzasku dzieci i szumu pędzących samochodow.
Tam,gdzie mieszka Niunia jest również przyjemna okolica,jednak na kazdym kroku daje się odczuć istniejące życie,w pobliżu jej willi coś się dzieje,od czasu do czasu przejedzie jakieś auto,można również zobaczyć lub spotkać tubylca najczęściej udającego się do pobliskiego sklepu,czy kogoś pracującego na roli lub kręcącego się w obejściu,a tu gdzie obecnie przebywamy rośnie dziewiczy las,który jest przedzielony płynącą równie dziką jak on sam nieprzyjazną człowiekowi rzeką.
Znależliśmy się na zupełnym odludziu,gdzie nie spojrzysz tam wszechwładnie panuje niczym i przez nikogo nieokiełznana,nieujarzmiona przyroda,na każdym niemal kroku widać,że tu panują twarde prawa natury.
Jestem przekonany,że we dwoje odczuwamy obecność niewidocznej,tajemniczej siły,wszechwładnie panującej w tym miejscu nieznanej potęgi wzbudząjącej strach, szacunek i respekt,uświadamiamy sobie jacy w gruncie rzeczy jesteśmy mali,bezradni,bezbronni jak dzieci,bezsilni w obliczu tak potężnej,nadprzyrodzonej wyczówalnej a niewidzialnej mocy jaka nas zewsząd nas otacza,potrafiącej zniszczyć wszystko co tylko znajdzie sie w jej zasięgu a co i tak wcześniej czy póżniej wpadnie w te bezlitosne ramiona i zniknie,zginie w objęciach przepastnej czeluści.
To co widzimy jest wspaniałe zapierające dech w piersiach ale zarazem przerażające,z jednej strony przyciąga wzrok swym urokliwym pięknem wprost dziewiczą tajemniczością,z drugiej zaś odstrasza nie pozwalając na zbyt długie przebywanie w tym obcym już niesprzyjającym człowiekowi,opuszczonym przed wiekami środowisku,w głowie pojawieją sie mieszane uczucia zmuszajace do chwili refleksji,zadumy nad naszym króciutkim istnieniem,tak często niewykorzystanym zgodnie z indywidualnym zapotrzebowaniem kazdego z nas,róbmy zatem w miarę naszych możliwości wszystko by być zadowolonym z pobytu tu na ziemi,jedno co jest pewne,to tylko to,że nic nie jest dane nam na zawsze,uczmy się zatem cieszyć każdą chwilą,nie jest ważne co było wczoraj,jutro dopiero nastąpi,wykorzystujmy to co jest tu i teraz.
Postaliśmy jeszcze jakiś czas nad brzegiem nieprzyjaznej rzeki,ktora również wzbudziła w nas podobnie jak rosnący po jej brzegach ciemny las takie same odczucie wrogości,tajemniczości,nieprzychylności i z pewnością nie jest to miejsce przyjazne mieszczuchowi takiemu jak ja,przycisnołem Niunię mocniej do siebie,pocałowałem czule w drżące usta i poprosiłem abyśmy skierowali się w drogę powrotną.
Niunia od czasu do czasu zerka w moją stronę i z wielką pobłazliwością smiejąc sie wymownie kręci głową jakby chciała powiedzieć,
-Ale ty,Misiaczku,jesteś dzisiaj łakomczuch,doprawdy jak najprawdziwszy misiek,-nie przywiązuję jednak większej wagi widząc te gesty i dalej bezwstydnie opycham sie ciastem,którego nie mogę sobie odmówić,jest bardzo smakowite i ostatnio najczęściej zajadam właśnie będąc w jej domu.
W koncu Niunia zakończyła zmywanie naczyń,poukładane leżą na suszarce,zadowolona,że ma to już za sobą wyciera rączki,podchodzi do mnie,obejmuje za szyję i spoglądając mi w oczy odzywa się słodziutkim głosikiem,
-"Wiesz,kochanie,obiad mamy za sobą,wszystko pozmywane,więc teraz proponuję abyśmy udali się na małą wycieczkę a przy okazji wyrzucimy śmieci jakie nagromadziły się przez cały tydzień.Idę na górę,ubiorę coś wygodnego, lużnego,odpowiedniego na taką okazję i niezwłocznie wyruszamy."-mówiąc to,kieruje się do swojej garderoby.
Jesteśmy już gotowi do drogi,schodzimy do garażu gdzie ładujemy do bagaznika samochodu worki wypełnione owymi śmieciami i wyjeżdżamy,po drodze pozbywamy się zbędnego balastu wyrzucając go do kontenera stojącego przy drodze obok ogrodków działkowych,poczym ruszamy w dalszą trasę i tak gdzieś po pół godzinie jazdy docieramy na brzeg lasu.
Zatrzymujemy się i pozostawiamy auto przed gospodarstwem rolnym,gdzie kręcą się jacyś ludzie,zapewne mieszkający tu rolnicy,więc spokojni i bez większej obawy o stratę samochodu ruszamy krętą lesną ścieżką prowadzącą zdaniem Niuni wprost nad rzekę,wydaje mi się,że jest to Bug lub Narew a może Bugo-Narew żadne z nas nie jest pewne właściwej nazwy.
Wędrujemy sobie dośc wąską ścieżką wiodącą pomiędzy starymi,olbrzymimi drzewami,obejmujemy się w pół i wchodzimy w głąb ciemnego,przepełnionego najróżniejszymi odcieniami zieleni mrocznego lasu,aż w końcu docieramy tak jak to przewidziała Niunia nad brzeg rzeki płynącej bystrym nurtem.
Będac już nad brzegiem wody,wspólnie podziwiamy roztaczający sie przed naszymi oczami krajobraz,jesteśmy zachwyceni,wprost uroczeni widokiem piękna przyrody jaka nas otacza ze wszystkich stron,nie spiesząc się nigdzie,gawędzimy o panującej tu wszechobecnej ciszy,spokoju,miejsce wydawać by się mogło idealne do odprężenia się,ukojenia skołatanych,nadszrpniętych nerwów po dzniach wytężonej pracy,rozglądamy się we wszystkie kierunki nigdzie nie widać żywej duszy,jesteśmy tylko my dwoje i ta głusza,sami z dala od zgiełku wielkiego maista,spalin,wrzasku dzieci i szumu pędzących samochodow.
Tam,gdzie mieszka Niunia jest również przyjemna okolica,jednak na kazdym kroku daje się odczuć istniejące życie,w pobliżu jej willi coś się dzieje,od czasu do czasu przejedzie jakieś auto,można również zobaczyć lub spotkać tubylca najczęściej udającego się do pobliskiego sklepu,czy kogoś pracującego na roli lub kręcącego się w obejściu,a tu gdzie obecnie przebywamy rośnie dziewiczy las,który jest przedzielony płynącą równie dziką jak on sam nieprzyjazną człowiekowi rzeką.
Znależliśmy się na zupełnym odludziu,gdzie nie spojrzysz tam wszechwładnie panuje niczym i przez nikogo nieokiełznana,nieujarzmiona przyroda,na każdym niemal kroku widać,że tu panują twarde prawa natury.
Jestem przekonany,że we dwoje odczuwamy obecność niewidocznej,tajemniczej siły,wszechwładnie panującej w tym miejscu nieznanej potęgi wzbudząjącej strach, szacunek i respekt,uświadamiamy sobie jacy w gruncie rzeczy jesteśmy mali,bezradni,bezbronni jak dzieci,bezsilni w obliczu tak potężnej,nadprzyrodzonej wyczówalnej a niewidzialnej mocy jaka nas zewsząd nas otacza,potrafiącej zniszczyć wszystko co tylko znajdzie sie w jej zasięgu a co i tak wcześniej czy póżniej wpadnie w te bezlitosne ramiona i zniknie,zginie w objęciach przepastnej czeluści.
To co widzimy jest wspaniałe zapierające dech w piersiach ale zarazem przerażające,z jednej strony przyciąga wzrok swym urokliwym pięknem wprost dziewiczą tajemniczością,z drugiej zaś odstrasza nie pozwalając na zbyt długie przebywanie w tym obcym już niesprzyjającym człowiekowi,opuszczonym przed wiekami środowisku,w głowie pojawieją sie mieszane uczucia zmuszajace do chwili refleksji,zadumy nad naszym króciutkim istnieniem,tak często niewykorzystanym zgodnie z indywidualnym zapotrzebowaniem kazdego z nas,róbmy zatem w miarę naszych możliwości wszystko by być zadowolonym z pobytu tu na ziemi,jedno co jest pewne,to tylko to,że nic nie jest dane nam na zawsze,uczmy się zatem cieszyć każdą chwilą,nie jest ważne co było wczoraj,jutro dopiero nastąpi,wykorzystujmy to co jest tu i teraz.
Postaliśmy jeszcze jakiś czas nad brzegiem nieprzyjaznej rzeki,ktora również wzbudziła w nas podobnie jak rosnący po jej brzegach ciemny las takie same odczucie wrogości,tajemniczości,nieprzychylności i z pewnością nie jest to miejsce przyjazne mieszczuchowi takiemu jak ja,przycisnołem Niunię mocniej do siebie,pocałowałem czule w drżące usta i poprosiłem abyśmy skierowali się w drogę powrotną.
13.9.10
42
Wspólnie spożywamy posiłek w miłej,powiedziałbym,rodzinnej atmosferze,prowadząc przy tym dość ożywioną rozmowę tematycznie związaną z ostatnim moim wyczynem czyli przygodą na roli,jak określa Niunia podsumowując moją wykonaną pracę jako bardzo ważną i pożyteczną.
-"Dzięki tobie będę mogła dzisiejszego dnia chociaż troszeczkę odpocząć,muszę przyznać,że miałam taki zamiar aby w końcu zająć się wyrywaniem chwastów,które rozpleniły się na rabatach.Popatrz,trawa marnieje w oczach,nawet nie mam czasu jej podlewać."-
-"No wiesz,złociutka,doskonale rozumiem twój dylemat dlatego bardzo chętnie pomogę,a nawet wyręczę cię w niektórych czynnościach,oczywiście na miarę moich skromnych możliwości."-
-"Nie mogę ciebie wykorzystywać,sam widzisz nie jest to lekkie zajęcie."-
-"Właśnie z tego powodu chcę ci ofiarować moją skromną pomoc,nie mogę pozwolić abyś przemęczała się kiedy jesteśmy razem,a po śniadaniu zabiorę się za podlewanie trawy."-
Stało się tak jak zostało uzgodnione,Niunia krząta sie po domu robiąc porządki,zamiata,ściera kurze,przegląda swoje ulbione czasopisma,włączyła pralkę,coś pierze a ja w tym czasie wyrzucam śmieci jakie zgromadziłem podczas oczyszczania klombów,dopiero po ich wyrzuceniu na sąsiednią niezagospodarowaną i nie ogrodzoną jeszcze działkę po przeciwnej stronie ulicy przystąpiłem do planowanego wcześniej,zgodnie z daną obietnicą podlewania trawnika,co trwało aż do pory obiadowej.
W międzyczasie robię sobie krótką przerwę na papierosa,zakręcam wodę wchodzę do salonu po napoczętą wcześniej paczkę i co widzę,Niunia leży na kanapie i smacznie śpi,podchodzę do niej uważając aby nie potrącić czegoś po drodze,nie chcę przypadkiem obudzić odpoczywającej kobietki,delikatnie podnoszę leżący obok koc i przykrywam nim drzemiącą po czym cichuteńko na paluszkach opuszczam salon.
-"Przedobiednia drzemka dobrze jej zrobi."-stwierdzam wracając do przerwanego lania,w końcu trawa na całej długości i szerokości jest w dostatecznym stopniu nasiąknięta a gdzieniegdzie powstały nawet kałuże od nadmiaru wody,widząc to uważam,jest już najwyższy czas by zakończyć zabawę w ogrodnika,teraz mogę usiąść by dać odpocząc przemęczonym,obolałym kościom nie przywykłym do takiej charówki.
Byłem tak zajęty,wręcz pochłonięty tym co robię,że całkowicie straciłem poczucie czasu,nie zdawałem sobie sprawy ogromem wykonanej pracy,dopiero teraz kiedy usadowiłem się na ławce ujrzałem z niewielkiej perspektywy widoczne zmiany jakie zaszły a obok mnie pojawia się śmiejąca w głos,uradowana Niunia,patrzy na mnie z podziwem i odzywa się.
-"Wiesz,kochanie,to czego dzisiaj dokonałeś przerosło moje najśmielsze oczekiwania.Przyznaję,myliłam sie,słuchałam twojej deklaracji pomocy z dozą sceptyzmu,przypuszczałam,że szybko się zniechęcisz a tu proszę,teraz jestem pełna podziwu dla ciebie Misiaczku!"- chyba mówi szczerze-myślę sobie.
-"Dzięki za kocyk,zaraz będzie obiad tylko dogotują się kartofelki,odpoczywaj tymczasem ja wracam do kuchni."-całuje mnie zalotnie,odwraca z gracją,odchodzi wolnym kroczkiem i kusząco porusza zgrabniutką pupcią,aż się oblizuję z zachwytu widząc tak efektowne zejście ze sceny godne najlepszej,najzgrabniejszej aktorki.
-"Och!,kobieto,kobietko,jesteś wspaniała,świat bez ciebie byłby beznadziejnie pusty i ponury."-przelaciało mi jeszcze przez głowę zanim Niunia zdąrzyła zniknąć w drzwiach.
Sam zostałem na tarasie,przyszło mi na myśl aby jeszcze zapalić przed obiadem,lecz rezygnuję,nie chce mi się nawet sięgnąć po leżącą na stoliku paczkę z papierosami,ogarnia mnie zmęczenie,więc postanawiam wstać i rozruszać się,zdążyłem zaledwie wyprostować się gdy słyszę.
"-Obiad na stole,przybywaj a prędziutko bo wszystko wystygnie!!"-
Przeciągam się rozprostowując kości i szybkim krokiem podążam za głosem przywołującym mnie do zastawionego stołu,zasiadam chętnie ponieważ bardziej czuję głód niż zmęczenie,Niunia zalewa kluski rosołem gotowanym na wiejskiej kurze i wołowym mięsie,jest taki jaki lubię,bardzo smaczny i gorący,po rosole zmiana talerzy,nakładam na swój kartofle do tego dochodzi mizeria ze świeżych ogurków polanych słodką śmietaną i spora porcja gotowanego wołowego mięska.
Niunia zagląda mi w oczy,mówiąc,
-"Masz,Misiaczku,jeszcze kawałek piersi,straciłeś dużo kalorii,musisz się zregenerować,nabrać nowych sił,bo być może czeka na ciebie jeszcze jedna robota!"-bez dalszych wyjaśnień nakłada na mój talerz wspomniany nabiał.
Bez słowa protestu wcinam wszystko,jestem głodny jak wilk,zjadłbym nawet przysłówiowego "konia z kopytami",nie myślę nawet co już jest za mną,lecz o tym co może jeszcze wydarzyć się a znając Niunię przychodzi mi na myśl tylko jedno,jednak zostawmy przypuszczenia do nocy jest jeszcze daleko,a tymczasem po skonsumowaniu drugiego dania przychodzi czas na ciasto,do którego na popitkę jest kompot wieloowocowy,musiałem być pożądnie wygłodniały zjadłem wszystko co znalazło się na moich talerzach,szarlotka jako deser też jest palce lizać.
-"Wielkie dzięki za obiad,gotujesz wyśmienicie,a twój urok osobisty jeszcze bardziej zwiększa apetyt na wszystko to,co tylko ma związek z tobą Zosieńko."-
-"Nie ma za co,kochanie,zawsze staram się aby ci dogodzić."-odpowiada,pokazując w uśmiechu,ładne,równe,białe ząbki.
-"Dzięki tobie będę mogła dzisiejszego dnia chociaż troszeczkę odpocząć,muszę przyznać,że miałam taki zamiar aby w końcu zająć się wyrywaniem chwastów,które rozpleniły się na rabatach.Popatrz,trawa marnieje w oczach,nawet nie mam czasu jej podlewać."-
-"No wiesz,złociutka,doskonale rozumiem twój dylemat dlatego bardzo chętnie pomogę,a nawet wyręczę cię w niektórych czynnościach,oczywiście na miarę moich skromnych możliwości."-
-"Nie mogę ciebie wykorzystywać,sam widzisz nie jest to lekkie zajęcie."-
-"Właśnie z tego powodu chcę ci ofiarować moją skromną pomoc,nie mogę pozwolić abyś przemęczała się kiedy jesteśmy razem,a po śniadaniu zabiorę się za podlewanie trawy."-
Stało się tak jak zostało uzgodnione,Niunia krząta sie po domu robiąc porządki,zamiata,ściera kurze,przegląda swoje ulbione czasopisma,włączyła pralkę,coś pierze a ja w tym czasie wyrzucam śmieci jakie zgromadziłem podczas oczyszczania klombów,dopiero po ich wyrzuceniu na sąsiednią niezagospodarowaną i nie ogrodzoną jeszcze działkę po przeciwnej stronie ulicy przystąpiłem do planowanego wcześniej,zgodnie z daną obietnicą podlewania trawnika,co trwało aż do pory obiadowej.
W międzyczasie robię sobie krótką przerwę na papierosa,zakręcam wodę wchodzę do salonu po napoczętą wcześniej paczkę i co widzę,Niunia leży na kanapie i smacznie śpi,podchodzę do niej uważając aby nie potrącić czegoś po drodze,nie chcę przypadkiem obudzić odpoczywającej kobietki,delikatnie podnoszę leżący obok koc i przykrywam nim drzemiącą po czym cichuteńko na paluszkach opuszczam salon.
-"Przedobiednia drzemka dobrze jej zrobi."-stwierdzam wracając do przerwanego lania,w końcu trawa na całej długości i szerokości jest w dostatecznym stopniu nasiąknięta a gdzieniegdzie powstały nawet kałuże od nadmiaru wody,widząc to uważam,jest już najwyższy czas by zakończyć zabawę w ogrodnika,teraz mogę usiąść by dać odpocząc przemęczonym,obolałym kościom nie przywykłym do takiej charówki.
Byłem tak zajęty,wręcz pochłonięty tym co robię,że całkowicie straciłem poczucie czasu,nie zdawałem sobie sprawy ogromem wykonanej pracy,dopiero teraz kiedy usadowiłem się na ławce ujrzałem z niewielkiej perspektywy widoczne zmiany jakie zaszły a obok mnie pojawia się śmiejąca w głos,uradowana Niunia,patrzy na mnie z podziwem i odzywa się.
-"Wiesz,kochanie,to czego dzisiaj dokonałeś przerosło moje najśmielsze oczekiwania.Przyznaję,myliłam sie,słuchałam twojej deklaracji pomocy z dozą sceptyzmu,przypuszczałam,że szybko się zniechęcisz a tu proszę,teraz jestem pełna podziwu dla ciebie Misiaczku!"- chyba mówi szczerze-myślę sobie.
-"Dzięki za kocyk,zaraz będzie obiad tylko dogotują się kartofelki,odpoczywaj tymczasem ja wracam do kuchni."-całuje mnie zalotnie,odwraca z gracją,odchodzi wolnym kroczkiem i kusząco porusza zgrabniutką pupcią,aż się oblizuję z zachwytu widząc tak efektowne zejście ze sceny godne najlepszej,najzgrabniejszej aktorki.
-"Och!,kobieto,kobietko,jesteś wspaniała,świat bez ciebie byłby beznadziejnie pusty i ponury."-przelaciało mi jeszcze przez głowę zanim Niunia zdąrzyła zniknąć w drzwiach.
Sam zostałem na tarasie,przyszło mi na myśl aby jeszcze zapalić przed obiadem,lecz rezygnuję,nie chce mi się nawet sięgnąć po leżącą na stoliku paczkę z papierosami,ogarnia mnie zmęczenie,więc postanawiam wstać i rozruszać się,zdążyłem zaledwie wyprostować się gdy słyszę.
"-Obiad na stole,przybywaj a prędziutko bo wszystko wystygnie!!"-
Przeciągam się rozprostowując kości i szybkim krokiem podążam za głosem przywołującym mnie do zastawionego stołu,zasiadam chętnie ponieważ bardziej czuję głód niż zmęczenie,Niunia zalewa kluski rosołem gotowanym na wiejskiej kurze i wołowym mięsie,jest taki jaki lubię,bardzo smaczny i gorący,po rosole zmiana talerzy,nakładam na swój kartofle do tego dochodzi mizeria ze świeżych ogurków polanych słodką śmietaną i spora porcja gotowanego wołowego mięska.
Niunia zagląda mi w oczy,mówiąc,
-"Masz,Misiaczku,jeszcze kawałek piersi,straciłeś dużo kalorii,musisz się zregenerować,nabrać nowych sił,bo być może czeka na ciebie jeszcze jedna robota!"-bez dalszych wyjaśnień nakłada na mój talerz wspomniany nabiał.
Bez słowa protestu wcinam wszystko,jestem głodny jak wilk,zjadłbym nawet przysłówiowego "konia z kopytami",nie myślę nawet co już jest za mną,lecz o tym co może jeszcze wydarzyć się a znając Niunię przychodzi mi na myśl tylko jedno,jednak zostawmy przypuszczenia do nocy jest jeszcze daleko,a tymczasem po skonsumowaniu drugiego dania przychodzi czas na ciasto,do którego na popitkę jest kompot wieloowocowy,musiałem być pożądnie wygłodniały zjadłem wszystko co znalazło się na moich talerzach,szarlotka jako deser też jest palce lizać.
-"Wielkie dzięki za obiad,gotujesz wyśmienicie,a twój urok osobisty jeszcze bardziej zwiększa apetyt na wszystko to,co tylko ma związek z tobą Zosieńko."-
-"Nie ma za co,kochanie,zawsze staram się aby ci dogodzić."-odpowiada,pokazując w uśmiechu,ładne,równe,białe ząbki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)